Co prawda pojechałam też chora (no same choroby) a nogi mam spuchnięte jak balony, bo jestem uczulona na meszki podobno syberyjskie, kto wie czym się różnią od polskich?
Pojechałam mimo to, zaszkodziło mi podlewanie hidcotowej wieczorem
Kubusiowo przywitało nas transparentem, bukietem z polnych kwiatów, "chlebem i solą" z własnego warzywnika i śliczną pogodą, która rankiem wcale nie zapowiadała słoneczka. Lało prawie do Ostródy
Kasiu, niebieski to tojad mocny, wyskoki na 1,5m bardzo go lubię. W zasadzie niekłopotliwy ale moje tojady od zeszłego roku toczy choroba werticilioza i niestety umierają. Podlewałam zalecanym preparatem lecz niewiele to chyba pomaga. Spróbuję go przesadzić w inne miejsce, obejrzę korzenie i poczekam na efekty.
Jakoś zawsze omijane prze ze mnie akasmitki, a też są corocznym gościem mojego ogrodu
Aniu, czy to Twoje, czy moje aksamitki ... prawie takie samo zdjęcie wstawiłam u siebie...i tak samo pomyślałam jak Ty, przecież one też zasługują na fotki...są takie fotogeniczne...
Jak najbardziej moje Elu i to już w pojemniku, bo musiałam je powyrywać, zbyt zagłuszały inne kwiatuchy
Nie kupowałem za dużo gdyż wydawało mi się że okazji cenowych nie było, a do 16 nie chciało mi się czekać, aby załapać się na rośliny z rozbieranych stoisk. Na pierwszej focie moje zakupy.
mam co to za roślina z tymi niebieskimi kwiatkami? chcę mieć u siebie dużo niebieskiego ) lawendy, irysy i szafirki już mam, bodziszki muszę kupić i to mi się spodobało