Czyli też tak jak ja, z każdym nowym rokiem masz o rok więcej. Dla mnie to nie jest problemem.
Wynik jest u mnie zły, niestety. Nawet zastanawiano się, czy najpierw chemia, a później operacja, ale decyzje się zmieniają. Bardzo dużo badań, częste wyjazdy na badania, a odległość 100km w jedną stronę. Pod koniec marca pewnie wyznaczą już termin operacji.
A jak u Ciebie z wynikiem badań, mam nadzieję, że lepiej niż u mnie.
Dziękuję za tak miły wpis Z tą moją twórczością ogrodową mocno przystopowałam, ale za to dziergam swetry jeden za drugim.
Mąż wyciął mi wszystkie trawy, a ja kończę ciąć hortensje. Muszę się spieszyć, bo po operacji długo nic nie będę mogła zrobić.
Koziorożce to osoby z charakterem z tym takim trudniejszym charakterem. Nie wiem jak Ty, ale ja uparcie dążę do celu, ale potrafię się przyznać do błędu, jeśli uważam, że to był błąd. Moje ciało rzeczywiście zmienia się, ale takiej figury to ja już dawno nie pamiętam. To jedyny plus podczas leczenia onkologicznego. Schudłam 25 kg, co dziennie ćwiczę minimum pół godziny, chodzę na spacery, łykam witaminy gdyby nie to, że mam kolejnego złośliwca było by całkiem nieźle jak na sześćdziesięciojedno letnią babcię.
Radykalnie przycięta brzoza. Czy ona odrośnie i sobie poradzi? Po jakim czasie się zregeneruje? Czy za jeden moze dwa sezony bedzie mozna ja uformowac na ladne okrągłe "placzace" drzewo? Niekoniecznie chciałabym, by rosła wysoka.
Połączę się z Tobą w bólu. Mąż obpalikował sadzone w zeszłym roku drzewa tym co było pod ręką. Też się nie spodziewałam, że tak szybko pień nabierze masy. Jadę dziś po taśmy tapicerskie do budowlanego albo szerokie gumki do pasmanterii.
Nie udalo sie wszystkiego odmrozic, kilka klonow w strzepach do wyrzucenia. Shirasavum Aurea w miare zyje choc kora pozdzierana a Osakazuki wyglada tak, nie wiem czy sie nadbuduje i czy nie bedzie za slaby. Podobnie trachniety jest kousa.
Wysadzonych na razie pierwsze testowe 50 przebiśniegów. Plan jest taki, że będą tworzyły plamy mniej więcej tej właśnie wielkości na swobodnej rabacie pod dębem. To stosunkowo wilgotne miejsce u nas, bo to dolinka między kilkoma wydmowymi wzniesieniami. Jesienią posadziłam tam kilkoma plamami byliny, i właśnie wśród nich teraz wtykam przebiśniegi, żeby pamiętać gdzie rosną i żeby ich nie przekopać niechcący kiedy są pod ziemią
Przed sadzeniem - widać małe miodunki i ciemiernik z jesieni, i gazetowe kulki dla uzyskania pewnej losowości rozrzutu cebulek
I już po posadzeniu - nie są teraz szczególnie okazałe, w podróży się powyginały i na teraz wygląda to bałaganiarsko. Ale głównie traktuję to sadzenie jako bardziej przewidywalne niż jesienne suche cebulki (podobno przebiśniegi są dość wrażliwe na przesuszenie cebul), więc w tym roku mają tylko zebrać siły i się ukorzenić, a ładnie wyglądać od kolejnego sezonu
Gosia, druga łazienka jest mniejsza (i ma kształt prostokąta, więc jest gorzej ustawna), a ja nie chcę małej wanny. Nie chcę też, żeby było ciasno . Z miarką już byłam, stąd te moje dylematy .
Tak naprawdę, to na planie mam tak, że ta łazienka jest zaraz obok sypialni właśnie (wcześniej planowałam zamienić ją miejscami z pralnią, żeby to właśnie z pralni zabrać kawałek przestrzeni))
1/10 - łazienka w sypialni
1/11 - druga łazienka
1/12 - pralnia (tutaj tylko zmienione jest położenie drzwi: są na tej samej ścianie, co drzwi od 1/11)
W łazience przy sypialni będzie tylko jedna umywalka. Ale nie chcę też małego blatu wokół i małej szafki.
Wanna raczej nie będzie narożna.
Gosiu, ja uzbierałam przez te 3 dni chyba z sześć 120 litrowych worów.
Podejrzewam, że jak się wezmę za tę długą tylną rabatę, to będzie tego 2 razy tyle.
Szkoda, że nie mam miejsca na nowe kompostowniki.
Ty masz dużo terenu, więc ma i co zbierać i masz gdzie.
Taka, pogoda, takie słoneczko a ja tylko spaceruję i zdjęcia czasem zrobię
Aga, wyobrażam sobie jak on tam szaleje
A może przyszykowuje Ci roślinki do przenosin?
Dzisiaj przy kolejnym obchodzie działki zrobiłam kilka zdjęć moich kwiatuszków.
Uwielbiam te drobiazgi.
Będe zanudzać przebiśniegami i rannikami
Taka jeszcze nieładna fotka moich trzmielin po zimie:
Zdjęcie podkręcone, żeby lepiej było widać różnice kolorystyczne.
Po lewej z przodu trzmielina z wyciętymi prawie wszystkimi suchelcami - wyszła zgrabna kuleczka.
Zabawne, bo planowałam tej wiosny przyciąć te giganty na małe kulki (zasłaniały ŚŚ), zatem mrozowe uszkodzenie roślin nie okazało się problemem .
Dzisiaj przycięłam jedną na próbę, jutro reszta
Na koniec pracy w sobotę dwa szybkie zdjęcia z tarasu. Widać, że nie wszystko jeszcze wycięte.
Ale tu już po obu stronach ścieżki wyczyszczone i co najważniejsze uprzątnięte. Ścinki zajmowały całą szerokość przejścia i zapełniłam nimi całą, niemałą przecież, komorę mojego kompostownika. W tym roku dodatkowo pocięłam miskanty i duże molinie na takie ok 30 cm kawałki. Układałam warstwami te ścinki, na to szła prawie taczka ziemi, a na to warstwa zgrabionych liści. Całość polewałam dwoma wiadrami wody. I znowu kolejne warstwy. Mam nadzieję, że przyśpieszy to kompostowanie, bo miskantowa słoma źle się rozkłada, a raczej mam za sucho w kompostowniku. Ale tak to jest, że teraz jest suche, a dopiero w maju zielone.
Za to przy okazji uprzątnęłam 7 wielkich kopców po mrowiskach i zebrałam ziemię z kretowisk i wykorzystałam ją do tego przesypywania.