A ta co za jedna? Wszystkie piękne, jak to róże Chciałoby się mieć więcej miejsca dla nich...A masz może jakąś okrywową? Bo ja maniacko szukam białej okrywowej, takiej jak najniższej, żeby po ziemi pełzła. Może akurat wpadło Ci coś takiego w oko?
Heidi zgubiła już swoje płatki
Za to żurawki się już zadomowiły i powoli się rozrastają:
Klon ma spore nowe gałęzie:
Miskant juz wielki:
Alba rose to był świetny wybór Bardzo mi się podoba.
Proszę o porade na moich pomidorach pod tunelem pojawiły się dziwne plamy, boję się że to zaraza ziemniaka,gdyż w tamtym roku mnie nie ominęła i były duże straty,więc w tym chcę zapobiec i w porę opryskać.
Plamy pojawiają się na dolnych liściach.Z preparatów kontaktowych mam Amistar może lepiej zapobiegawczo opryskać?
Tą roślinkę znam - to konwalijka duolistna,ma piękne małe listeczki w formie serduszek.Dobrze jej u mnie w cieniu,przyniosłam ją wiosną do mojego lasu i podsadziłam stary 20-letni bukszpan,który dokładnie podcięłam -jest to mój jedyny "mnożnik",mam z niego wszystkie moje bukszpanowe szpalery.
A mi tu brakuje zejścia z tarasu
Te schodki aż zapraszają by po nich zejsć do ogrodu
Na temat projektu się nie wypowiadam..bo ja mam inny gust... U mnie musi być kolorowo I najlepiej codzinnie inaczej..... wiec ja bym napewo dała coś co będzie wyrózniać rabatę o każdej porze roku..... by nie było monotonnie..by się miało ochotę wyjść do ogrodu i zobaczyć co dziś nowego nas wita..... I z tego powodu mam misz-masz.... ale za to ogród mnie zaskakuje i po 2 razy dziennie, bo rano było tak, a po południu jest siak.... Ja trochę jak dziecko..muszę mieć coś co przykuje moja uwagę i się nie znudzi...
Aniu Twój misz-masz bardzo mi się podoba,ja również mam w jednym miejscu dużą różnorodność roślin a pod tarasem wolę coś mniej więcej bardziej uporządkowanego
Parę zdjęć z rabatki :
na miejsce wierzby wsadzę św nigre. W tej chwili wierzba jest szczypiona na ok.1m
pytanie czy nigra na 1,40 starczy (pan ma załatwić)bo te na 2m takie wiotkie sie wydają
pytanie czy 1,30 od ściany starczy? Tyle obecnie rośnie wierzba.
pytanie czy bukszpany mogą rosnąc w korze?
Bociek , mam nadzieję, że idę w dobrym kierunkutylko mi wsparcia trzeba albo kopa w
A może kamienie z obwódki zamień na ekobord, kamienie jako obwódka nie są chyba praktyczne. I dosiej trawkę w puste placki
Tojeść u siebie muszę przesadzić na przód ale ja niestety chyba mam zieloną a nie żółtą :-/
Ale boski bukszpan! chyba sporo latek liczy, a i ciekawe towarzystwo ma
a to fotki moich roślin.
miłorząb ma już pięć lat a ciągle jest taki maluśki..
Ruda, jeśli miłorząb stoi w miejscu to coś jest nie tak. Wygląda na to, że nie rozwija mu się system
korzeniowy który warunkuje wzrost. W ogrodniczym poszukaj nawozu z fosforem, np. Microstar PZ.
Kosztuje około 25 zł. A jak już tu jestem to radziłbym się pozbyć sumaków... Strasznie się mnożą
i są potem nie do wytępienia z ogrodu. Pozdrawiam i życzę powodzenia w zmaganiach ogrodowych
Jak tylko siegam pamiecia najcudowniejsze i niemal wszystkie wakacje jakie pamietam spedzalam u babci na wsi…duze podworko, , kaczuszki , psy i wolnosc oraz nie konczaca sie przrestrzen z kwitnacymi, pelnych makow lakami…
Byl tez staw, stary moze i zaniedbany ale dla mojej juz wtedy “nieco” romantycznej duszy wydawal sie miejscem tak wyjatkowym i nostalgicznym, ze spedzalam nad nim kazdy zachod slonca wpatrujac sie w zamoczone w wodzie liscie wierzby, ktorej na poczatku ze wzgledu na jej monstrualne ksztalty (patrzac oczami dziecka) sie balam…
Z biegiem lat wierzba wydawala mi sie bardziej przyjazna ,byla nierozerwalnym elementem tego krajobrazu, inspiracja dla mojej wyobrazni …i nie byla juz taka wielka… albo zwyczajnie ja dorastalam i patrzylam na nia juz z inne perspektywy.
Moje najcudowniejsze chwile nie tylko jako dziecka ale juz nawet mezatki zawsze byly tam…u babci, dom pelen milosci, szacunku, ciepla…
gdzie panowal blogi spokoj, cisza i natura byla na wyciagniecie dloni…oraz osoby, ktore kochalam nad zycie…moi rodzice i babcia…
Pamietam nasze wieczory spedzane wspolnie przy stawie i obserwowanie promini zachodzacego slonca odbijajacych sie w wodzie niemal az do nocy gdy slychac bylo rechot zakochanych zab..
Ale ten czas bezpowrotnie minal, rodzice w krotkim czasie po sobie , po ciezkich chorobach nagle odeszli a babcia umarla w grudniu gdy ja wlasnie wyjechala do Francji…
Bedac tutaj miliony razy wracalam do tych wspomnien i z najmniejszymi szczegolami odtwarzalam je w pamieci…szczesliwi MY, nieograniczona natura i staw…a w nim kolysane wiatrem galazki wierzby…
Mniej wiecej po roku od zakupu domu, nadszedl czas aby z niego « wyjsc » i zobaczyc co jest wokol nas… dom oczywiscie do dzisiaj ma jeszcze wiele rzeczy do zrobienia, ( polowa pietra nadal nie tknieta ) ale to juz nie ma na razie najmniejszego znaczenia.
Przez czysty przypadek idac sciezka, ktora wydawala sie prowadzic DO NIKAD, przez wysokie chwasty, trawy doszlismy tam…gdzie teraz jest moje nowe "stare " miesce, miejsce gdzie moje wspomnienia z dziecinstwa nabieraja na nowo kolorowych barw…
Nic juz nie bedzie tak jak kiedys…ale mam wierzby, ktore kocham najbardziej ze wszystkich drzew ! …... za co ?...pewnie za wspomnienia szczesliwego dziecinstwa, za marzenia jakie wtedy mialam i ich piekno, bo czyz istnieje bardziej lekkie, romantyczne i zarazem tajemnicze drzewo niz one… ?
A ta wierzbe posadzilismy razem we trojke…na pamiatke odkrycia “naszego tajemnego” miejsca… i nie jest to drzewko kupione w sklepie ogrodniczym…jest stamtad…z tajemniczego miejsca, ktore odwiedzamy bezustannie…
Jest malenka ale piekna…mama nadzieje, ze za kilkadziesiat lat Mateusz i moje wnuki doczekaja i zobacza jej piekno, piekno, ktore wczesniej ja widzialam nad babcinym stawem…