Dziękuję Wszystkim za wizytę i miłe powitanie
Jeśli chodzi o odmiany roślin, to niestety dla mnie czarna magia. A jakby tego było mało, ciągle gubię etykietki:/
Całą wiosnę deszczu było jak na lekarstwo, a akurat teraz, gdy zakupione rośliny czekają na posadzenie, a ja na zdjęcia, pada już 3 dzień...
Tymczasem kilka majowych zdjęć.
Azalia zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie obfitością kwiatów. W tamtym roku kupiłam jedną oraz jednego rh, aby sprawdzić, jak sobie poradzą w moim ogrodzie (ostrożnie kupuję rośliny wrażliwsze na mrozy) i już widzę, że azalia cudownie kwitnie, a jeszcze połowa to dopiero pąki! Rododendron niestety zakwitł tylko kilkoma kwiatami, a szkoda, bo bardzo podoba mi się jego przepiękny różowo-brzoskwiniowy kolor. Pierwszy raz posadziłam też czosnki 4 duże i kilkadziesiąt mniejszych. Niestety na tych mniejszych szczypiorkach ani śladu choćby zalążków pąków, a może jeszcze za wcześnie?
Rh, w tle trzmielina, pięknie odbiła po zimie.
Azalia, cudownie pachnie
Pierwszy czosnek, zdjęcie sprzed tygodnia, teraz już jest ładnie rozwinięty
Na koniec maleńkie tulipany pod świerkiem Conica. Już dawno przekwitły, muszę je koniecznie wykopać, bo ledwie udało im się wydostać spod stożka. Tylko kiedy można to zrobić? Nie widać tego, ale rosły prawie poziomo
Cudne Aniu te Nowe Zemble, bardzo dorodne
Widzę, że nie tylko ja przesadzam piwonie Moje rośliny poza azaliami wszystkie zaliczyły przeprowadzki, o piwonię się bałam, przesadzałam w tym roku, w kwietniu, ale widzę, że u mnie też zakwitnie i w zasadzie wcale nie protestowała
To tak jak u mnie, ale EWa, my kobiety nowoczesne, mamy nowoczesne rośliny... Dla młodych ludzi zmiana miejsca zamieszkania to już nie problem..... Zawsze mówię, że zwierzęta, rośłiny..też maja ludzkie odruchy Najwazniejsze, by przeprowadzka była na lepsze
I cd mojego biegu w celu podniesienia endorfin...
Białobok już zaczyna zielenieć..... ale dalej piękniusi... a był taki cytrynek...
I pojawiły się inne cebulowe...hiacynciki???? Nie pamiętam nazwy.... ale posadzone w miejscu zapomnianym....... aby je zobaczyć ,trzeba przedrzeć się na drugą stonę rabaty....a tam ma prawo wchodzić tylko JA..bo inni mogą coś zdeptać..... a u mnie "coś" zawsze gdzieś posadzone......
Jabłoń w rozkwicie w ubiegłym roku było jedno jabłko które zjadły osy, aby spróbować podebrałem im kawałek, bardzo słodka była, sporo się zawiązało nowych
I o tej porze roku mój ulubiony fragment ogrodu, zwaracam uwagę na NIgrę , która kwitnie nieprzerwanie juz od miesiąca Tak jak Susan...... tylko ta druga małą, wiec nei ma takiego efektu
I pierisowi przyrostów nie umroziło..... bo rok temu przymrozek go zmasakrował...
przy okazji to zielone ma brązowe i nie wiem czy to bardzo źle czy do reanimacji ... nie wiem nawet jak się to nazywa
Konstancja, ja też mam takie coś, jest wielgachne i też tak ma i nie wiem co robić? Ale to na pewno jałowiec. Ja swój chyba wykarczuję.
posądzałam to coś o bycie jałowcem ... okrutnie igiełkami dokucza ... trafił pod płot z tarasu gdzie cud, że istniał bo piciu to miał na lekarstwo ... jak to zaraza to wykarczuje ... a jak do uleczenia to dorobiwszy się planowanych nasadzeń wyślę pod mur kamienicy ...
zastanawia mnie czy nie można go formować ? ...
Można, ja w tym roku w kulke przycięłam 6 sztuk, żyją i są coraz ładniejsze; hym, małe sprostowanko, ja cięłąm teoretycznie, a praktycznie M.
przy okazji to zielone ma brązowe i nie wiem czy to bardzo źle czy do reanimacji ... nie wiem nawet jak się to nazywa
Konstancja, ja też mam takie coś, jest wielgachne i też tak ma i nie wiem co robić? Ale to na pewno jałowiec. Ja swój chyba wykarczuję.
posądzałam to coś o bycie jałowcem ... okrutnie igiełkami dokucza ... trafił pod płot z tarasu gdzie cud, że istniał bo piciu to miał na lekarstwo ... jak to zaraza to wykarczuje ... a jak do uleczenia to dorobiwszy się planowanych nasadzeń wyślę pod mur kamienicy ...
A Chmielewska ponad pokoleniowa ! Ja już ją czytałam będąc młodą dziewczyną a teraz już jestem babcia
Śmiech przy jej powieściach zastępował aerobik i wszelaką gimnastykę, bo śmiałam się całym ciałem.
A co do wpadek transportowych, to ostatnio zrobiłam niezły numer. Wracając ze szpitala po całodniowych badaniach byłam już tak skołowana i umordowana, że wsiadłam do autobusu i z braku miejsc siedzących oparłam się o słupek i czekałam kiedy wreszcie ruszy, a ja zacznę zbliżać się do ukochanego domku. Autobus długo stał jednak na przystanku otwierając i zamykając drzwi na przemian (co mnie wkurzało mimo braku sił).
Aż wreszcie zobaczyłam wzrok kierowcy, który wyszedł ze swojej kabiny i usłyszałam słowa skierowane do mnie: Jak pani nie przestanie się opierać o przycisk OTWIERANIE DRZWI PRZEZ PASAŻERA, to nigdy nie ruszymy ...
dziś wróciłam już ze szpitala taksówką
pozdrawiam
a następnym razem postaram sie już odezwać w temaciegródek
Jola witaj widziałam już impresje i są zachwycające ... zabawa drzwiami ... jak to mówisz ... całym ciałem