Dzisiaj pracowity dzień, nie żeby ogróð był zaniedbany, ale należało się wykonac kilka rzeczy, Od rana więc pracowsałam sobie pod drugim lustrem, ko ńczyłam wczorajszą robótkę, zmieniłam aranżacje na stole i ogarnęłam zakupy
Wycięłam szałwię omszoną, młode odbijają, a luźniej się zrobiło.
A co będę na Joankę wyglądać,kto ze sobą nosi u drugiego nie prosi,barchany na dół,mohery na górę,
I wsiadam w jotkową furę.
WAŻNE,ŻEBY PRZECIĄGÓW NIE BYŁO......
Święte słowa Haniu dobrze, że się sama zabezpieczysz, bo już wyobraziłam sobie jak w krzakach ubierasz mohery od Joanki
No to mam przymusowe wakacje
wczoraj znów "tąpnął" mi kręgosłup - kiedy w końcu zaczęłam przycinać tuje w żywopłocie...wrrrr...teraz masaże, ćwiczenia...zblokowany odcinek piersiowy i żebra, jadę do mamy po zastrzyk przeciwbolowy, żeby choć noc przespać jako tako...a tu pogoda się szykuje i pokopać moznaby w tygodniu....
Końcówka lata jednak była udana - moja lawenda rozbujała się na dobre
Witaj, przy okazji zobacz, co potrafią miskanty.Jeżeli je zastosujesz, to tylko te "mniejsze" odmiany i koniecznie takie, które nie mają ostrych krawędzi liściowych...
Ten miskant chiński ma trzy lata, i jest o ile wyższy od płotu 1,8 m, średnica ponad 1,3 m:
na wiosnę go już muszę wykopywać i odmładzać, ale teraz z użyciem męskiej siły...., może uratuję kolejny szpadel przed połamaniem....