Udało mi się popryskać czereśnię, bo zaatakowała ją plamistość drzew pestkowych. No i ścięłam jednak Edulisa. Okazało się, że wokół pnia, tuż pod korą były jednak larwy tych paskudnych żuczków, które wykończyły mi jarzębiny. Drzewa były zaatakowane aż do samego korzenia.
Na ostatnim zdjęciu widać zaatakowany pień jarzębiny. Myślę, że dobrze zrobiłam, że je wycięłam. Nie uratowałabym ich raczej. Tak było w kilku miejscach. Co to za tałatajstwo tak je zaatakowało?...
Kurcze, miałam podlać previcurem! Zapomniałam, teraz za późno!
Mam tylko problem jak wyciągnąć korzeń i resztkę pnia jarzębiny z mojego bukszpanowego zawijasa z begoniami? Przecież ja to zniszczę!!!