W moim ogrodzie jeszcze dużo pracy przede mną. Trzy lata nieobecności zrobiły swoje (gdyby nie panowie z firmy byłoby jeszcze gorzej). Pocieszam się że szkielet ogrodu już mam. To akurat takie miejsca, które zaczynają mi się podobać:
Oczko nadal straszy folią. Nie powiodła się druga próba zaklejenia dziury
A ja swojej jedynej, kwitnącej azali nie chcąco ciachnęłam kwiatek taka ze mnie niezdara zamiast brzydki listek to skasowałam kwiatuszek więc muszę napatrzeć się na wasze pocieszyć oczka
Mało mnie u Was dzisiaj, bo znów mam ogrodowy remont, czyli rewolucji ciąg dalszy
Po sobotnich rozmowach i pytaniach, dziś rozebraliśmy stary chodnik i na ile się dało przekopaliśmy i zrównaliśmy teren - wszystko własnymi ręcami Na razie wygląda to tak
Jutro będzie już nawieziona ziemia, a po południu pojedziemy po kamienne płyty. Zostanie on zastosowany jak w realizacjach Danusi (za chwilę o plagiat mnie posądzi). Ponieważ ten stary podjazd czasem spełnia jeszcze tą funkcję, płyty ułożę na około 2 metry(3/4 tego brązowego) i pójdzie aż do bramy(12m). Jeszcze dróżka skręci sobie wzdłuż huśtawki i pójdzie wzdłuż całej długości reszty ogrodu. Powodem tego jest to, że trawa jest wydeptywana przez sąsiadów i innych. Ostatnio nawet jeden gościu stwierdził, że jak przechodzi to będę miał mniej koszenia - co za tupet
Oczywiście między kamieniami będzie rosnąć trawnik.
Zrobi się tu teraz całkiem dużo miejsca no i myślę nad nową rabatką, ale zobaczę jak będzie po ułożeniu kamienia.
Malunki na kostce oznaczają gdzie będzie ona ucięta - jednak wypukle, będzie nawiązywało do kształtu schodów, z których zdjęcie było robione.
Dużo dziś było z tym roboty, bo wywaliliśmy 2 wielkie przyczepy żwiru z ziemią - twardej i ubitej jak kamień, ale chcieć to móc
Jak pisałem jutro rankiem będzie ziemia, a po południu ułożę płyty - zobaczę ile będzie trzeba metrów i jak gęsto trzeba je ułożyć. Mam nadzieję, że będzie piknie
Jak będę miał czas to wpadnę do Was, ale coraz go mniej. Koniec roku szkolnego się zbliża no i trzeba poprawić co nieco
Zakwitła azalia japońska, ale coś marnie wygląda, ma dużo suchych gałązek
A ja swojej jedynej, kwitnącej azali nie chcąco ciachnęłam kwiatek taka ze mnie niezdara zamiast brzydki listek to skasowałam kwiatuszek więc muszę napatrzeć się na wasze pocieszyć oczka
Ostatnie dwa weekendy spędziłam na kiermaszach ogrodniczych. Pierwszy na pograniczu Sopotu i Gdyni, drugi większy przy trójmiejskiej obwodnicy. Pisała o nim i pokazywała już Basia Bieńko.
Oczywiście na każdym kupiłam co nieco.
Takie cudo pt. senetio sen blue bicolor (niestety, kolor mi nie wyszedł na zdjęciu. Jest bardziej nasycony i ciemniejszy w rzeczywistości)
Dwie fajne donice ceramiczne (jedna może słuzyć jako świecznik). Wypełniają puste miejsce pomiędzy dwoma krzewami, bardzo suche i zacienione.
Na drugim kiermaszu najbardziej ucieszyły mnie sadzonki werbeny patagońskiej (moja posiana jakoś nie chce mi kiełkować). Wyglądają tak, były rozmnażane przez sadzonkowanie - pytałam panią sprzedającą, potwierdziła opinię Szefowej że się rozsiewają.