Doktorek jest piękny i ten jego zapach baaardzo mocny, wyczuwalny z daleka.
Róża Rosarium
Ta nazwa nieznana, ona rozmnaża się przez odrosty i pięknie pachnie.
Ślub odbył się w Ujeździe, pod murami jednej z największych ruin zamkowych w Europie. Taką perełkę historyczną mamy w naszym regionie, a że młodzi uwielbiają podróże i zwiedzanie, to właśnie miejsce wybrali na ten wielki dzień.
Gosiu, życie ma swoje prawa- raz świeci słonko a tu raz pada deszcz
W tym roku w ogrodzie jest cały czas jakiś kolor,tak jak lubię ☺️
Nawet surfinie same się wysiały cieszą ☺️
Te zdjęcia z wiankami nie były z wesela. W tym roku po raz pierwszy był niezwykle nastrojowy wieczór przy naszym zalewie , który powstał po wybraniu piasku do huty szkła w Sandomierzu. Nasze koło gospodyń i gminny Ośrodek Kultury zorganizowali świetne popołudnie, było wicie wianków, pogadanka o ziołach i starych instrumentach, gril, tańce, ogniska, pochodnie, zespół ludowy, który grał i przyśpiewki naszego chóru. Pochód wzdłuż zalewu wyglądał niezwykle, te wianki, światło pochodni, zapalone duże ogniska na drugim brzegu jeziora i ta dawna muzyka. Nawet miałam takie skojarzenie, że wygląda to jak scena z książki ,,Nad Niemnem,,
Moja Garden of Roses kwitła bardzo obficie, teraz zbiera się do kolejnego wysypu kwiatów.
Patrycja, Aniu, Ula, Ewa, Gosia i druga Ewa-dziękuję za wasze słowa, obecność tutaj, pamięć, doping!
Wpadam na chwilę po koszeniu tawnika,między koktajlem bananowym, który wnuki zażyczyły sobie na kolację, a zalewaniem solanką ogórków w słoikach i szykowaniem teściowej do spania!
Dopiero dziś dojrzewa pierwszy pomidor- dziwny sezon u mnie!
Pierwszy raz zaplatałam czosnek. Ale udało mi się w tym sezonie zebrać go we właściwej porze ( ku pamięci: przed połową lipca )
Śmiałki wróciły do łask ale w innym wydaniu, nieco niższym. Choć dopiero w przyszłym roku się okaże czy nie wystrzelą w górę.
Zajawka jednego , ale uwierz fala śmiałkowa jest
Aniu dziękuję ślicznie za tak miły komentarz, aż sama inaczej spoglądam na mój ogród po tym wpisie. Miałam ostatnio deszcz, nawet trawnik się zazielenił, od razu wszystko wtedy wygląda lepiej. W tym roku trudniej mi zadbać o ogród, jestem po drugiej chemii, oby zadziałała, bo mam ich 16. Myślałam, że lepiej je będę znosić. Ogród tylko podlewam, nie mam sił na większe pielęgnacje. Miałam plan na zrobienie dużej, płytkiej misy z cementu i kleju budowlanego. Nawet kupiłam już pompkę do wody, żeby zrobić kaskadę, ale jakoś nie mam weny do działania. Ogród zawsze mnie cieszył, lubię jego bujność i kolor, lubię chodzić na bosaka po trawie i siedzieć na leżance....oczywiście z drutami, albo z szydełkiem. Dzierganie swetrów mnie uspakaja, wycisza i nie myślę wtedy o chorobie. W ogrodzie teraz królują hortensje, róże u mnie słabo powtarzają kwitnienie.