Te wysokie tawuły (szare, van Houtte’a czy nippońskie) mają naturalny fontannowy pokrój. W zasadzie ich cięcie polega jedynie na corocznym wycięciu 3-4 najstarszych gałęzi przy ziemi. Reszta pędów kwitnie normalnie; tzn. bardzo obficie. U mnie one rosną przy ścieżce. Czasem na początku zimy obcinam wysunięte zbyt bardzo gałązki, które utrudniają komunikację. Część gałązki, która została, kwitnie bez przeszkód.
Jakby wiosna…
Aniu, ja mam już wszystko wycięte, oprócz miskantow (zazdroszczę Ci, że to już za Tobą ), rozplenic i róź. Myślę, że spokojnie można je ciąć (też miałam kilka bodziszków na rabatach, ale u mnie to były takie suche kępy, że je wyczyściłam ręcznie, bez używania narzędzi ).