Jak ja się cieszę, ze już zima pustki w ogrodzie nie ma, zimozielone mocno śmignęły i wypełniają, do tego krzewy i drzewka liściaste dają rysunek swymi gałązkami
Spacer 4 km dzisiaj zaliczony, na koniec już było tak
Leo był dzisiaj idealny, spokojny ustępliwy, to Lara na samym początku była zazdrosna, że jedno z nas prowadzi innego psa. Na koniec już szły w odległości mojej osoby między nimi i było ok. Nawet biec spokojnie razem potrafią, ale zabawy jeszcze nie ma do tego musza dojrzeć
Nie wiem jak u WAs, ale u nas był lodowaty wiatr i taka czapa była nieodzowna
Mniej mnie na forum, bo nic u mnie się nie dzieje, weny mi do roboty ogrodowej zabrakło, może wiosną wróci.
A teraz u nas biało, sypie i sypie, to bez wyrzutów w domku w ciepełku
Małe kotki to diabły tasmańskie, ale słodziaki, przy nich się odstresowuję
Wiosną zaplanowane prace remontowe przy strefie basenowej i warzywnej.
Powrócą mam nadzieje na lepsze, jak fundusz pozwoli
Teraz czas na moje leczenie.
Moje zdrowie w moich rękach, dostałam skierowanie na hospitalizację w szpitalu,
bo wyniki złe, wylew w prawym oku był, bóle głowy męczą dalej a pierwsza antybiotykoterapia nie pomogła,
15 listopada szpital mnie odpulił, ale jak wyszłam drzwiami
to weszłam oknem i dostałam termin w szpitalu.
Jestem znowu na antybiotyku.
1 grudnia na neurologii rozpoczynam drugi etap leczenia, czekają mnie dalsze badania i infuzja dożylna.
Irenko zdróweczka życzę i macham
Prace brukarskie późną jesienią to idealna strategia,
nie przeszkadza mi, że jest zimno, mróz, że trawnik jest uszkodzony
wieczorem jak wracam z pracy to już nic nie widzę, grunt, że ekipa
wykonuje swoją robotę
Wiosną wszystko się odbuduje.