Wracam na łono O. po długo wyczekiwanym urlopie . Wygrzałam się, wypoczęłam. Ogród zastałam w całkiem niezłym stanie (a spodziewałam się, że krety do spółki z psami wywrócą mi ogród do góry nogami) tylko nieco podeschnięty bo przez te prawie dwa tygodnie nie padało. Mam sporo ładnych przebarwień. Grujecznik jednak nie pachnie .
Wrzucam na szybko kilka fotek, na więcej czasu brak bo teraz trzeba nadrobić pracowo ten urlop . Wieczorem spróbuję pozaglądać co tam u Was .
Właśnie te astry co chce już nie ma wykupione.
Pojadę jeszcze do Melona przy Pulawskiej. może jutro. Poluje na takie jak ma Kasia Bawarka ten niebieski z żółtym oczkiem.
Dzisiaj kupiłam (w sąsiedzkiej szkolce) białe ponieważ w zeszłym roku kupiłam u nich takie małe a w tym roku wyrosły na piękny krzak.
Takie kupiłam na focie 2 doniczki. Po nizej jedna doniczka z zeszłego roku
Co się dowiedziałam że dużo astrów jest sksrlana jest taki preparat muszę popatrzeć w necie.
Oj, kocchana, to sobie poczekałaś nadaremno... . Ale przynajmniej szczęka na miejscu .
Dziękuję Kasieńko
Miło mi, że się podoba .
Dziękuję ślicznie za miłe słowa . Wpadaj częściej choć teraz już coraz mniej do oglądania i czytania będzie. Brrrr, nie lubię jesiennej pluchy i zimy...
Tak, mam LadyU i bardzo je lubię choć w tym roku są marne bo moje szczeniory zrobiły sobie z nich poduszki do leżenia .
LadyU mają kotki podobne do Hameln, nie są białe ale i nie ciemne .
Teraz wyglądają tak:
Cudownie, "mgiełkowo" i tak zwiewnie.
U mnie chałupa zapuszczona, liczę, że się odgruzuję, chociaż w kolejce do prac jest pokój najmłodszego- czas mu swój zrobić
Tutaj dopiero masz powierzchni, wiosną będzie szał - 200 narcyzów. Nie mam ani jednego- może w przyszłym sezonie się uda
Pani Danusiu dziękuję za odpowiedź. Poprawiłam trochę mój plan. Jeżeli chodzi o te żółte tuje to już one rosną i nie chciałabym ich przesadzać. Były posadzone dawno jak jeszcze nie miałam pojęcia o jakimkolwiek ogrodnictwie.
Haniu też myślałam o segregatorze / albumie ale póki co trzymam metki w pudełkach albo gdzieś na biurku. Jak nie ma metek a są naklejki na doniczkach to albo robię im zdjęcia komórką albo tych doniczek nie wyrzucam i czasami przy poszukiwaniach odnajduję nazwy. Pamiętam nazwy gatunku, gorzej z odmianami. No chyba że któraś jakimś cudem zapadnie mi w pamięć. Generalnie odmiany nie mają dla mnie większego znaczenia ale na forum czasem się przydają.
A to stan obecny prac nad miejscem po sośnie, z już uziemioną świdośliwą. Na razie marnie wygląda ale liczę na jej szybki start w przyszłym roku. W plecach wylądowały powojniki stojące dotychczas w donicy na tarasie. Pomysł spontaniczny, ciąg dalszy realizacji nastąpi. Nie rysuję sobie wcześniej rabat tylko działam na bieżąco . Póki co wychodzi mi że plecy stanowić będą właśnie owe powojniki i dostane od Vity sadzonki trzmieliny coloratus.