Załóżmy, że jako żywopłot na rabacie z brzozami podsadziłabym je dereniami. Jaką odmianę wybrać? Coś takiego jak na zdjęciu poniżej? Żeby kontrastowała z kolorem liści brzozy?
Witam,
Proszę o pomoc, coś zjada moje brzozy. Czy macie może pomysł kto w okolicach Warszawy, dokładnie Ożarowa Mazowieckiego, mógłby podjechać obejrzeć moje drzewa ustalić co im dolega i dać jakieś zalecenia. Za usługę oczywiście zapłacę. Mam na działce ok 30 całkiem sporych brzóz. Załączam zdjęcia liści
Brzozy stworzą wyższą i gęściejszą przesłonę (tam spore wiatry zachodnie akurat), a jakby je dać na północy to cieniowały by mocno warzywnik, więc pojedyncze drzewa chyba lepiej się sprawdzą. Naprzeciwko brzozowej będzie ławka/hamak/huśtawka i z niej można by na brzozowy zagajnik zerkać, a za plecami mieć rabatę tyci wiejską - pachnącą z piwoniami itp.
Poprzeczne mają trochę przesłony dawać, by uzyskać wrażenie pokoi ogrodowych. Kwestia czy zrobić to z wyższego żywopłotu czy niższego wraz z przesłoną stworzoną z korony np. grabów jak u Justyny.
W moim poprzednim ogrodzie rosły brzozy. Jak się wprowadzaliśmy to takie małe drzewka, samosiejki były. Przez trochę ponad 10 lat, wspomagane nawożeniem i podlewaniem trawnika, wyrosły wielkie drzewa. A tak niewinnie wyglądały.
No ale są sposoby, żeby nie rosły tak szybko. Trzeba co kilka lat przesadzić.
Ta szerokość na oko wystarczy . Baby joe to kojarzę, że są z tych mniejszych.
Nie wiem, czy zwróciłaś uwagę u Danusi, ale ona ma takie ogromniaste, bardzo mi się spodobały
Na razie kupiłam sobie odmianę Phantom. Poluję na te olbrzymy jeszcze
Z sadźcem kupiłam sobie tawułkę chińską, purpurową, odmiana „purpurkerze”. Muszę znaleźć trochę cienia dla niej. Ty masz chińskie czy arendsa?
U nas też praży jak z piekarnika. Cały tydzień ma być taki, niestety.
te sadzce to Baby Joe u mnie mają koło 60-max 80 cm szerokości -tak na oko Ci mówię ,jak chcesz to wieczorkiem je zmierzę -teraz taki upał ,że nie wychodzę z domu
tawułki mam w lekkim półcieniu obok dużej brzozy i jak jest za sucho to mdleją ,ale po podlaniu szybko się podnoszą -te fioletowe rozrastają się kłączami ,mam tam też jasnoróżowe- one już przekwitły
na skalniaku też mam kilka -te rosną na przysłowiowej patelni i szału nie robią -zamierzam je przesadzić do inversowej bo tam już na niektórych kawałkach jest więcej cienia i bardziej mokro -tylko nie wiem kiedy to zrobię -lista przesadzanek zamiast się skracać ,to się wydłuża
Oczko to duża "rabata" trzeba o nie dbać. Zaczyna się wiosna oczyszczeniem zmieniamy wodę. Po zimie jest dużo szlamu. Później tylko kontrola czystości wody i roślin aby zdrowo rosły.
Mam blisko brzozy i śmiecą szczególnie jak spadają nasiona, ale zbieram siatka.
Aby woda była klarowna i bez glonów wlewam srodek do oczka co 2 tygodnie. W wodzie zanurzam szyszki olchowe w woreczku one też utrzymują czystość oczka.
Mam też filtr który filtruje wode. Roślin dużo które robią dobrą robotę pobierając azotany, fosforany itd
Teraz to mały pukus ale początki przez ponad 3 lata były trudne myslsłam że zakończę przygodę z oczkiem.
Lata doswiadczen robi swoje.
Tak to prawda spokój i śpiew ptaków.
Ogród otoczony tujami z przymusu wydmuchow pola dookoła. Mam już sporo drzew brzozy, sosny klony i jakieś tam pojedyncze, ambrowce, dab monument, graby
Ogród stwarza wrażenie studni nie widzisz co się dzieje na zewnątrz.
Podcinalismy wiosna sosny tak aby można było przejechać traktorkiem kosiarka łyso się zrobiło. Posadziłam kilkanaście krzaków pęcherznicy różnyj.
Basiu brzozy do wileu kwiatów pasują, tylko nie wszystkie chca rosnąc w ich towarzystwie. Tu liliowce daja radę mimo, że tam na długosci 25 metrów rosną cztery wielkie brzozy, dwie stareńkie wielkie wiśnie, dwie jabłonki kolumnowe i dwie czereśnie. Miejsce nad rowem wody wystarcza dla wszystkich. Do tej pory tylko jeden sezon był taki, że liliowce tam raz musiałam podlać by przetrwały. W rowie było wtedy sucho na pieprz, a potem przyszła powódź.
Justyna mój już miał pęknięcie -była to tylko kwestia czasu i wichury niestety
Twoje cięte regularnie ,więc na pewno nic im nie będzie
cynie dziękują -wychodowane od nasionka
Czytam tę wymianę myśli o oszczędzaniu wody i chciałabym, żeby mi ktoś wytłumaczył dlaczego zbieranie deszczówki jest ekologiczne.
Nie mam wodociągu, a nawet jak za kilka lat w końcu będę go miała to do celów ogrodowych nadal będę używać wody z własnej studni. Woda z dachu jest u mnie odprowadzana do skrzynek rozsączających na terenie posesji.
Jeżeli wodę z dachu zatrzymam w zbiorniku to zabiorę ją ziemi. Po zużyciu tej wody do podlewania ogrodu, duża jej część wyparuje. Nie rozumiem, dlaczego to ma być ekologiczne.
Gdybym korzystała z wodociągu to zbierając deszczówkę nie marnowałabym wody pitnej. Ok. To ma jakiś sens.
Gdyby woda deszczowa spływała do kanalizacji to nie nawilżałaby mojej gleby. Ok. Wtedy też rozumiem.
Dodam, że nie namawiam nikogo, żeby nie zbierał deszczówki. Nie namawiam też do niepodlewania ogrodu. W mojej okolicy na pustych działkach usychają brzozy samosiejki. Te same brzozy w moim poprzednim ogrodzie (ta sama okolica) wyrosły na wielkie, piękne drzewa. Pewnie dlatego, że trochę wody jednak dostawały. Duża część przemyśleń Dagi jest mi bliska.
Zaoszczędziłabym dużo wody, gdyby nie wypijały jej znienawidzone tuje sąsiada i gdyby część nawiezionej ziemi lepiej trzymała wilgoć (a nie trzyma bo zawiera pewnie dużo torfu, którego nie znoszę jeszcze bardziej niż tuj).
Pozdrawiam z pięknej górskiej krainy, przesyłając trochę chłodnego, wilgotnego powietrza.
Też nieźle zapakowałaś samochód
Ja myślałam że to normalne takie umiejętności ale jak wczoraj zapakowałam swojego i pojechałam do klientki to oczy wywaliła. Zapakowałam 40 roślin w tym wysoko szczepione dwie brzozy Youngi. Byli w szoku a ja na to że lata doświadczenia. No co innego mogłam powiedzieć
Kiedyś wstawiłam zdjęcia z pierwszego ogrodu. Tam czekamy na firmę która wyrówna teren więc nic się nie dzieje. A ten drugi ogród będzie robiony etapami. W tym roku obsadzamy tylko rabaty wokół domu. Klientka chce kolorowo cały rok. Taką 'sieczkę' (tak to nazywam). Dlatego będzie i żółć, i srebro, i czerwień, i zieleń i niebieski.
Dziś zawiozłam to co kupiłam i oszczała się na widok hosty 'Stained Glass', brunery 'Silver Heart' i krzewuszki 'Alexandra'. Host i bruner chce więcej.
Poza tym będą prosa, tuje Daniki i Miriam, molinia, rodgesja stopowcolistna, brzozy Youngi, cisy. Przemyciłam 3 azalie bo powinny sobie poradzić jak podsypie od czasu do czasu zakwaszacz. Chciałam rododendrony ale nie mają szans. Azalie są twarsze. U mnie rosną a nie zakwaszam.
I jeszcze kilka bylinowych kwiatków. Minimalnie bo nie chciała.
Biedny platan biedna Ty u mnie tez wiało wczoraj i lało i burzyło niemiłosiernie... Brzozy sie pokładały ale platany stały jak z betonu nawet nie chce myśleć jakby się któryś z nich połamał..