Od paru dni temperatura oscyluje w okolicach 10 stopni w dzień. W nocy jest chłodniej. Z prac ogrodowych nici. Pozostaje smakowanie zupy dyniowej i patrzenie na ogień w kominku.
Sylwio, głowa do góry! Ja w tym roku nie byłam nawet na tzw. Long Border. Stoją rzędy doniczek niewysadzonych. Mam nadzieję, że do zimy zdążę. Choć czasami wątpię, potężne jeżyny znad skarpy strumienia opanowały wszystko. Koszę je co roku i co roku to samo.
Ale zrobiłam mały postęp. W zeszłym roku dostałam powojniki rurkowate i teraz posadziłam. Mają zadarnić. Małe a cieszy bardzo.
Basiu, Żurawina u mnie dobarwia się na balkonie. Musiałam zerwać, bo dokładam borówkom trochę ziemi i kory, i bałam się, że je za bardzo przysypię, i potem trudno byłoby zebrać.
Jeszcze z tydzień poleży, bo muszę na ryneczku jeszcze takiej bagiennej dokupić.
A potem do słoików z pigwą, bez gotowania. Mama żurawinę na strychu trzymała do Wielkanocy. I gotowała nam z niej kisiele. Moja już jest taka.