U mnie wczoraj w południe nie było nawet cienia chmurki, żadnych grzmotów - blisko czy daleko - a pomimo tego nagle z nieba lunęło. Jak w tropikach dosłownie. Padało może z 10 - 15 minut, gwałtownie, i równie nagle, jak zaczęło - się skończyło.
A po deszczu wręcz czuć było, jak grzyb się cieszy

Naprawdę.
Natychmiast - tam, gdzie się dało czyli nie w bezpośrednim słońcu - obleciałam topsinem. A wieczorem - resztę. Pryskałam jeszcze po ciemku, dobrze, że latarnie świecą. Było co nieco widać.