Wiosna była zimna i dość mokra, co u nas jest rzadkością. Rośliny miały bardzo dobry start. Wystarczyło tydzień ciepła i trawnik mam już suchy. Rabaty podlewam to kipią od roślin.
Dziękuję, róże zaczynają się rozkręcać, ale suszę mam okropną. Co dzień latam z wężem i podlewam co się da, ale u mnie wszystko spragnione wody, jeszcze warzywnik też podlewam.
Moja drugi rok jest w ten sposób zakulkowana i tak sobie rośnie. Trzy lata temu kwiaty miała nad dachem altany. Nawet pocieszyć się nimi nie było jak. Końcówka zakulkowanego pędu przysypana jest ziemią, ciekawe czy się ukorzeniła?
Ostrogowce, gaury i bodziszki żałobne wysiały się same, hura. Gaury juz są dość duze tak więc będę w tym roku przesadzał podobnie ostrogowce.
Gaury przezimowały bez problemu, funki mam ponad trzydzieści i jeszcze dokupię
I co będzie na tą chwilę najlepsze na moją trawę? Zrobiłem zdjęcia z bliska. Porozsiewane są takie różowe plamyi w tych miekscach ta trawa robi się sucha.
Ależ pięknie Ci wszystko kwitnie, a te niebieskości cudne.
Czy gaura zimuje u Ciebie bez problemu? Bardzo mi się podoba, robiłam już kilka podejść w różnych miejscach i bez sukcesów, niestety.
Flip i Flap, moje arizeamy. Nie wiem już która jest którą, zimowały pod dachem. Prawie wszystkie bulwy miały jakąś zgniliznę. Z trudem dwie uratowałam.
Tutaj z liściem astilboidesa, rabarbaru i innych cieniolubów bardzo im do twarzy
Mirka, nie przeżyje, jestem pewna.
Piwonia już prawie otwarta, jutro zrobię fotkę. Ładna jest.
Irysy się pootwierały.
Jeden ma taki biskupi kolor ale aparat nie oddaje tego koloru w 100 %
Ewa, chyba już trzeba dać sobie spokój. Nie przeżyje. Na dole też by nie przeżył. Chyba.
Jak go przesadzaliśmy to tak metr od góry miał zielone pąki, teraz już był suchy u góry i usycha dalej od góry.
Tylko tyle było zielonego, ze 4 czy 5 gałązek.
Posadzimy tam buka albo śliwę wiśniową, obok będą jabłonki ozdobne, te co kupiliśmy, 3 szt, Golden Hornet.
Upał, upał, upał. Jakiego znaczenia nabiera teraz powiedzenie "uważaj czego sobie życzysz"
Mimo to pracować trzeba, sadzić trzeba, bo doniczki same na miejsce nie zawędrują i w piasek się nie okopią.
Stopniowo, bardzo stopniowo obsadzam wokół misy. Nie ma co jeszcze podziwiać. Więc tylko krótka zajawka
I inne takie tamy...
Parzydło leśne, w tym roku wyjątkowo udało mi się upilnować przed zjedzeniem przez małe, zielone gąsienice. Najczęściej ma ogołocone liście do samych nerwów.