Koło rdzawe zarosło wilczomleczem Purpurea. Potwór się zrobił. Jako jedyny przetrwał zimę praktycznie bez szwanku. Lubię go bo te jego kwiaty robią się z czasem bardziej zielone niż żółte.
Z tyłu na płocie kwitnie powojnik z odzysku. Na owalnej wegetował a tu nagle rozwinął skrzydła. A myślałam, że już po nim.
Dziewczyny, czyli to nie był raj. Wracam bez zabójczych zakupów! Tylko klony, z bylin nic! A tyle sobie obiecywałam…. jeszcze lecę do Skubianki. Lista zakupów nadal tak samo długa!
Edit: nie jest źle, byliny są!
A wcześniej klony:
Wolnych miejsc brak, czas wracać do domu!
To ja tak samo powojników nie rozumiem. U mnie jeszcze szałwie, przetaczniki i ostróżki niezrozumiałe. Po zimie nie pokazują się. A u Ciebie całkiem dobrze sobie radzą. Stipa chyba też mi padła, bo żadna nie wygląda jak Twoje.
Czosnek Globemaster ma kwiatostany większe od ludzkiej głowy. Na tle brązowej żurawki i otoczony żurawką krwistą Rubby Bells, pięknie się prezentuje
kiedy moje róże będą tak dorodne?
A czy w Miłkowie jest trawa Miłka?
obok Złocieni Różowych nie mogłem przejść obojętnie
cdn.
Huśtawka rządzi często w trakcie roboty siadam i patrzę na ogród. Żeby jeszcze tak komary wieczorem nie cięły...
Narożnik i ciurkadełko w tym roku wyglądają fajnie. Już musiałam akcję cięcia zrobić, mahonia skrócona o połowę. Za póżno to zrobiłam ale trudno. Jabłonka straciła jedna dużą gałąź. Donice przy ciurkadełku zostały odmalowane, sam pojemnik na wodę zagłębiony bardziej i przesunięty do przodu. W końcu widzę jak woda ciurka
nie omieszkałem zaczepić smoczycy
Dla zobrazowania wielkości tej roślinki zamieszczam zdjęcie z A.
Staw urzeka ilością i urodą lilii.
Moją uwagę zwróciła Kolkwicja chińska. Imponujący okaz. Kaskada kwiecia.
Aniu, świetne spotkanie z Wami jak zawsze i niezła pamiątka zdjęciowa : połowa czerwca , a my w kożuchach zziębnięte i zmoknięte, robimy kolejny obchód ogrodu zdjęcia i tak nie oddają tej wstrętnej aury Roślinki w deszczu też urocze , choć niektóre leżą od jego ciężaru. A dzisiaj proszę: piękna pogoda, słoneczko i już 20 stopni! Musiałam dziś te roślinki popodpierać, doprowadzić do pionu, pozakładać obejmy.
Nie zamknęłam po waszej wizycie furtki na ogród warzywny i dziś rano w pół do piątej obudził nas dziwny odgłos, pod oknem sypialni wędrował sobie taki gość: Zdjęcie niewyraźne, bo jeszcze mrok i pospiesznie robione przez szybę, a on biegał jakby szukał wyjścia z powrotem.
Wczoraj pojechałem do wrocławskiego botanika. Czułem niedosyt w czasie ostatniej wizyty ponieważ ani kosaćców ani piwonii w zadowalającej mnie ilości wówczas nie było a te właśnie najbardziej chciałem zobaczyć.
Tym razem nie byłem rozczarowany. Kosaćce.
Najbardziej, tym razem spodobał mi się Burning Desire.
Może trochę je ostatnio podsuszyło od spodu, bo trochę zaniedbałam podlewanie tej rabaty. Ale uważam, że rosną w tym miejscu nad wyraz dobrze (rosną chyba ze 2-3 lata), pną się do góry i nie przymierają jak to miała w zwyczaju część żurawek w przedogródku.
EDIT: Tak sobie teraz myslę, że ja chyba po zimie nie zrobiłam z nimi porządku i nie wycięłam poschniętych liści. Jak widać, z wierzchu nic się nie przypala.
Kasia - przetacznik Knallblau. Kwitnie stosunkowo krótko, nie powtarza, ale za to teraz robi wrażenie i świetnie gra z kocimiętką i szałwią okółkową. Potem jest po prostu ładnym zielonym krzaczkiem. Lubię go. Ewcia Anda go polecała.
Następna porcja zdjęć.
Lubię kwitnące żurawki. Nie wiem czy bardziej podobają mi się te co kwitną na biało czy na różowo.
Róża Garden of Roses - świeżynka z tego roku. Miała być do donicy ale uznałam, że jej szkoda. Znalazła miejsce w rabatce.