Hehe Danusiu ! słonko było cudne a ja w puch i polar ubrana ale szczęśliwa !!!
Gosia, wiesz jak to jest.... młodego zostawiłam w domu, już na tyle kumaty, że można ! ale już świrowałam z nim !
Tess, no bo tak to jest.... wiesz, ja nie mam nic przeciwko siedzeniu w domu, ale z chorym dzieckiem nawet na chwilkę się nie mogłąm ruszyć ale p. dr dzisiaj pozwoliła mu wychodzić, więc młody jutro ze mną grabi trawnik, hehe
Tesiu wiesz co sama się pukam w czoła ,że jaka stara taka głupia
Ale zawsze to samo ,jak się dorwę do roboty to tak jak by mi ktoś jutro zabronił pracować .
Ale pomimo że kości bolą to jestem w swoim żywiole ,żon mówi że ze mnie czapajewka nie do zdarcia
Jutro jadę z córcia do lekarza to przy okazji obadam czy szkółki już ruszyły
No, jak umiaru w robocie nie masz, to takie efekty są
Przerzuciłaś sama pryzmę kompostu, parę metrów ścieżki z kamieni położyłaś i myślałaś, że Ci to bezkarnie ujdzie?
Matki Natury nie oszukasz...
A szkoda, prawda?
Tesiu nie masz jakiegoś przepisu na eliksir młodości ?
Cholera nie mogę się ruszyć ,fakt że parę dobrych godzin w ogrodzie byłam ,przewaliłam pryzmę kompostu,i ułożyłam parę metrów ścieżki z kamieni za stodołą gdzie utopić się można .
Rozpaliłam ognicho ,wypiliśmy z Żonem po browarku i do domciu
A teraz leże jak betka