Ostatnio kilka razy zawoziliśmy do Eko....y w Ł....... (na wysypisko) cały samochód gałęzi i innej drobnicy zielonej nie nadającej się na domowy kompostownik...i powiem Ci szczerze, że przeraziłam się tam na miejscu, co idzie na kompost i np. na ekogroszek...Zgroza!
Mam swój kompostownik i tak jak Ty daję do niego tylko to, co później pójdzie pod warzywa...i on właśnie nie ma zapachu...
Wydaje mi się, ze podstawą tego mojego kompostowania jest spora ilośc „brązowego” materialu.Bardzo rozdrobnionego.
Podczas budowy domu trafił mi się super stolarz.
Zrobil mi schody, parapety, blat stołu i regały na książki.
Zmagałam sie wtedy z tym gliniastym klajstrem zamiast ziemi i poprosiłam żeby przy okazji przywiozł mi trochę wiórów z warsztatu.
Dostałam wory takiego dębowego prawie pyłu i uzdatniałam grządki a ostatni służył do podsypywania zielonych rzeczy w kompostowniku.
Po paru dniach kompostownik robił się gorący. Przykładałam rękę i czułam jak grzeje.
Teraz staram się maksymalnie rozdrabniać wrzucane rzeczy (szczególnie gałązki)
Nadal mam pełno rabat do odchwaszczania ale póki co stopuję.
Z prac pilnych to mam w zasadzie tylko podwiązanie długich gałęzi róż (pnących).
Kopczykowanie też ale na razie nie ma sensu, temperatury na plusie.
Mam przygotowaną korę i trochę kompostu, najwyżej zrobię to szybko kiedy w zapowiedzi pojawi się mróz.
Tego kompostu to szkoda na róże bo on jest domowy. Wypadałoby go dawać pod jadalne rośliny a na rabaty wykładać kompost z Szadółek. Niby z certyfikatem i można go wykorzystywać do roślin jadalnych ale jakoś nie mam do tego przekonania…
Domowy kompost jest tylko ze świeżych resztek „jadalnych”, resztek ogrodowych bez oznak chorób, gałęzi i kartonow bez nadruku…
Nie wrzucam do kompostownika niczego innego. Dzięki temu mam kompostownik bezzapachowy, którego nie czują sąsiedzi.
To mój przesiany kompościk. Zrobiony na gorąco, świeżynka z tego roku…
7 taczek odpadow. Kompostownik się przelewa. 3 taczki lisci. 4 odpadow bylinowych. Normalnie zostawiam byliny do wiosny. Dodatkowe okrycie. Biedronki I inne maja sie gdzie chowac. Ale ostatnio prowadze gospodarke rabunkowa I rabaty wygladaja tragicznie.
Ale juz lepiej, przynajmniej jedna. Wszystko wycięte I wygrabione. Wiosna moze przychodzic
Ale dzieki temu bede miala wiosna wiecej czasu na górkę
Elu, dziękuję za kolejne polecajki. Ten Neil Lucas chyba fajny bo nieduży. Jednego potwora Memory już mam i więcej takich kolosów nie chcę.
Liście Elu jak najbardziej opadają, to zdjęcie zostało zrobione świeżo po zgrabieniu przez syna. Dzisiaj zajrzeliśmy na działkę, oooo jest co sprzątać U mnie te doniczki nie spełniają takiej funkcji jak u Ciebie, one są po prostu porzucone. Jakoś ciągle mi nie po drodze, żeby sprzątnąć
Piękny widok. U ciebie liście nie opadają tak czysciutko. U mnie kompostownik pełny.
Nie jestes odosobniona z doniczkami. Też wszędzie je mam jak kupuje rośliny wysadzamy a do donic daje kamienie aby wiedzieć jak się dana roślina nazywa bo zapominam co kupiłam a po zimie gdzie co posadziłam.
Z tych miskantow przebarwiających się popatrz jeszcze na Neil Lucas mam, Navajo - zamówione, trochę się spóźniłam, oczywiście Ledy in Red nowość - mam pierwszy rok.
Jest to jakas metoda.
U mnie ogrodowy smietnik upycham pomiędzy kompostownikiem a skleconą tymczasowo wiatą na drewno.
To taki naroznik ogrodu, Od polnocnej strony domu. Mam tam wąski kawalek ogrodu i wiosna zamierzam naklonic malzona do wykonania kratki, ktora zamontuje w poprzek tego waskiego pasa ziemi. Osloni to kompostownik i częściowo wiatę.
A i miejsce na nową różę pnącą jak znalazł…
To jest albo Crimson Brocade albo Winston Churchil. Sadziłam oba i są podobne. Moge ci odsadzic jak kępke zrobi.
W głab lasu raczej juz nie bede nic robic, tam jest za sucho, a ja leniwiec nie chce mi sie podlewac. Ale zaczelam sadzic od strony sasiadki, przeniosłam tam duze klony: 2 kapadockie, Freemana Autumn Blaze i Burgera, dosadzilam grujecznika, buka i 3 ambrowce. Podsadzam je dereniami Marginata Nord - tez mi troche za bardzo urosly przy tarasie a tam beda mialy duzo miejsca i zwolnily miejsce na jakiegos klona . Do tego troche zasłonia kompostownik i chce by mnie zaslonily od sasiadki. Wzdłuz ogrodzenia posadze jeszcze choiny kanadyjskie i dalam 2 cedry (bo nie mialam gdzie ich posadzic)
Kompostownie robią kompost na gorąco... choroby i szkodniki raczej tego nie przetrwają
Taki kompost jest czasem bezpieczniejszy niż swój
Zresztą... ja rzucam na kompost i chore rośliny.
Patogeny są wszędzie.
To tak jak z ludźmi, jak odporność dobra to kataru nie złapiemy nawet od chorego domownika
U mnie kompostownia jest. Ale to jest zwykły kompostownik, tylko w dużej skali. Tutaj wrzucają wszystko co dostaja od takich ogrodników jak ja. Czyli często ja oddaję na bio to co bym do swojego kompostu nie dała, czyli czasem chore rośliny.
I tu się zastanawiam, czy taki kompost brany z kompostowni jest dobry?
Ale w no dig to wcale nie o eliminację chwastów chodzi
I wiadomo, że chwasty rosną zawsze i wszędzie. Nie ma ogrodu bez chwastów.
Ściółki mają pomagać... ale nie wytępią chwastów do zera. Trzeba niestety zakasywać rękawy i rwać
U Ciebie problemem są te nieużytki. Wszystko się sieje do Ciebie.
Perz nie lubi koszenia, nawłoć nie lubi koszenia... no ale w rabatach nie wjedziesz kosiarką i nie skosisz
Dlatego u mnie rabat będzie jak na lekarstwo.
Reszta będzie szła pod kosiarkę. I tyle.
Nie będę miała czasu bawić się w skubanie.
Juzia wtedy szansę przebicia mają mniejszą te rozłogowe, ale to nie powoduje ich zamierania kłączy wcale. Przykładów kilka:
Grunt rodzimy nakryty szczelnie czarną lub niebieską folią przez 5 lat cięgiem, zasypany kamieniami. Po zdjęciu pod spodem pełno kłączy perzu bielutkich, młodziutkich.
Do dziś na żyrafowej walczę mimo przekopania i wybrania wszystkiego przed siewem.
Sterta gałęzi 10 letnia, dokładane co sezon na wierzch, pryzma jest mojego wzrostu. Po dwóch sezonach względnego spokoju spod spodu przebiły się nawłocie i dzikie jeżyny, a wydawało się, że tych ostatnich na działce nie ma.
Okolica ogniska i wrzosowisko- na jednym folia piach i kamień na drugim szmata, trociny, liście. Jedno i drugie przebiły skrzypy i powój. Walczę ciągle.
Kompostownik gruba warstwą suchego trawy, resztek z ogrodu rok w rok przy wybieraniu walczymy z kłączami perzu i pokrzywy, a nie wyrzucamy ich na kompost nigdy.
Rabaty leśne zwykła trawnikowa trawa siana przez nas zasypana liśćmi trocinami, korą, szyszkami i ziemią z worków na grubość 20-25 cm po dwóch sezonach śladu po tym nie było wszystko zarosło chwastem mimo plemienia i obrzeży z bali.
Wały wokół oczka tego zamulonego po pierwszej powodzi poszła na nie darń odwrócona do góry nogami i ziemią plus ziemią z worków. Darń poszła na wysokość kolana warstwami. Na to wszystko kamień rzeczny już w pierwszym roku perz przerastał wszystko.
Żadne no dig nie eliminuje wszystkich chwastów . Eliminuje część dla której warunki zmienia na niekorzystne, ale tym samym inne dochodzą do głosu. I przy naszej gliniastej glebie wcale z takich miejsc nie jest łatwiej wyrywać. Bo wyrywa się korzenie powrastane w te gałęzie tektury trociny i szmatę. Ogranicza wzrost chwastów częściowo,ale nie w 100 procentach. Plus trzeba się liczyć w takim umiejscowieniu ogrodu poza miastem, że jak do tych dobroci przychodzą dżdżownice to natychmiast za nimi pojawiają się krety i nornice. Sprawdzone u mnie na przestrzeni 10 lat ogrodu. Natomiast glebę poprawia niepodważalnie
Chcę podwyższone, ale pewnie na początku będę miała też kilka płaskich.... np na ziemniaki czy truskawki
Edit. nie chcę walczyć z tą moją gliną za bardzo i nie chcę w nią ładować pieniędzy na darmo... dlatego będę robić podwyższone grządki Powoli, ale chcę mieć wszystko na podwyższonych.
Idę w No dig
Ja mam zamiar zrobić dwa kompostowniki po dwie komory.... może nawet trzy...i rozstawić w dwóch końcach warzywnika I chyba raczej proste takie, jak mam teraz...całe drewniane. Przy jednym też zrobię kawałek wolnego miejsca na dostawy obornika czy zrębków, trocin itp
A grządki będą podwyższone czy warzywnik na płasko chcesz?
A kompostownik to teraz zrobię sobie taki jak Katarzyna in ma. Jedna duża skrzynia i co wiosnę będę go zerować. Otwierany bok ten dłuższy żeby było łatwiej wygrzebywać z niego. Stalowa konstrukcja drewniane boki łatwe do rozkręcenia i wymiany. I te rury PCV wetknięte w kompost by nawilżać od środka i dolewać odżywki. No genialne rozwiązanie
Dobroci będę sypać! W pierwszej kolejności robię kompostownik trzykomorowy
Póxniej wyznaczę miejsca na zagony, szklarnię/foliak... i dopiero będę to użyźniać. Całości nie ma sensu.
Dziewczyny, melduję powrót z ogrodu. Cała impreza to tylko 4500 kroków. Ale to i tak dużo. W ogrodzie na siedząco. Wycinanie piwonii, resztę malin i prawie wszystkie hosty. Wszystko już poszatkowane w kompostowniku.
Wycięłam stare pędy różane, i róże przycięłam niektóre do połowy. Jeszcze mnie różana zabawa czeka przed zimą, nie lubię bałaganu, i wydawało się, że tak zostanie, ale jednak dziś zobaczyłam "swoje męstwo". Kompostownik prawie pełny, Po jutrzejszym deszczu trochę oklapnie, a po zimie, część pójdzie na rabaty. I tak w koło Macieju.
Ze szklarni już wszystko w domu. Dziś ostatnie papryki, pomidorki i winogron. Pigwowiec już też w domu. Będę jutro nastawiać sok z pigwowca, A w piątek może namówię kogoś na wypad do lasu.