To tu- to tam- łopatkę mam !
21:21, 18 lis 2020
Nabrałam tych róż jak biedny w torbę. Po pierwszym cięciu, oprzytomniałam. Z ogrodu wyleciały różane potwory. Zostały te, nad którymi jestem w stanie zapanować (nie zagrażają memu życiu); głównie okrywowe, kilka rabatowych i parkowe. Wyzbyłam się głównie tych pnących. Wciąż mam ich sporo, będzie coś między 30 a 40. Jak na osobę deklarującą awersję do ich cięcia, to niezły wynik.
Elmshorn
W czerwcu coś musi kwitnąć.

