Grabulki, mam nadzieję, że nie siedzisz nadal czekając na info o kompostowaniu…
W nagrodę za cierpliwość i wytrwałość Grabie dostaną w pigułce to, czego się dowiedziałam o kompostowaniu w wątku Bogdzi (no i trochę w innych wątkach).
Kompost:
- trzeba podlewać,
- musi być dostęp powietrza,
- dobre (polecane) jest wapnowanie (1 kg wapna – proszek kupowany w ogrodniczym) na 1m3: spulchnia, odkaża i zatrzymuje procesy gnilne. Można dać wapno z magnezem – tak dała Ania Monteverde. Ania poleca też dolomit.
Trochę o składnikach kompostu:
- iście orzecha nie nadają się do kompostowania – garbniki w nich zawarte są szkodliwe dla roślin,
- iście dębu niczemu nie szkodzą, ale długo się rozkładają, więc lepiej ich do kompostu nie dawać. Można je natomiast kompostować oddzielnie, w worku foliowym (do liści dodać wody, zawiązać, odstawić w kąt),
- igły z drzew iglastych nadają się do kompostowania, tylko trzeba je przykrywać warstwą ziemi,
do kompostu można dodawać popiół (z kominka, a ktoś u Bogdzi pisał, że z grilla też).
Epodlas (Bożenka) na wierzch kompostu kładzie zawsze jakieś gałęzie, słomę, żeby utrzymać ciepło.
Do przyspieszania procesu kompostowania Danusia w wątku KasiWB polecała KOMPOST RADIVIT (ale napisała też, że może być cokolwiek innego).
I na koniec pokażę kompostownik Kraani (nabyty na allegro), którego konstrukcją jestem zachwycona.
Przede wszystkim dlatego, że można swobodnie wyjmować deszczułki i wybierać kompost z dołu, z boku albo z przodu.
Pokazywałam go już M. Pochwalił funkcjonalność i obiecał, że mi coś- w- podobie zrobi.
To tyle o kompostowaniu.
A inspiracje się otwierają, tylko trzeba je skopiować i wkleić w wyszukiwarkę GAPową.
Aniu Monteverde – no właśnie było już późno, zajrzałam do kilku ogrodów, nikogo nie zastawszy a potem zwyczajnie padłam ze zmęczenia.
Ewuś – już tesiskałam i buziałam u Ciebie, ale to było ze dwa dni temu, to może i dziś chcesz? Tesiskam i buziam. I jeszcze raz, i jeszcze… Wystarczy?
Madżenko – mało czasu mam na szwędanie po ogrodach. Stanowczo za mało. Jest po 22.00, a ja jeszcze u Ciebie nie byłam z gratkami, choć wiem od rana, że w nocy cichaczem nowy wątek otworzyłaś.
Justyno, witam Cię w moim ogrodzie. Nie mam pojęcia, jaka to odmiana, bo ona ma ładnych kilkanaście lat. Kiedyś pewnie była karteczka, może nawet wiedziałam, jaka to odmiana, ale nie pamiętam.
Beta - no do wczoraj myślałam, ze to nie rewolucja będzie, tylko lekki lifting. Ale już tak nie myślę
Odpowiedziałam Ci w Twoim wątku.
Tess, Ania asc, Martek - bardzo dziękuję Wam za cenne uwagi! niby człowiek czyta, ale nie wszystko wyłapie całe szczęście, że Ktoś czuwa M. obiecał zrobić przewiewy ) Pozdrawiam Was!
nieszka - otórz to - "zajęta sadzeniem i kopaniem żeby pomyśleć o tym co najważniejsze" i tyle już "surowca" zmarnowałam przez 2 sezony ale gdzie ja tam myślałam wtedy o kompostowniku )
Dzięki i pozdrawiam!
Aguś, no co za herezje wypisujesz Oczywiście, że ich nie wytnę!
Wiem, że jakieś pół roku temu pisałam, ze nie pasują.
No teraz też tak piszę. Bo nie pasują do krajobrazu. Do tych moich-nie moich łąk za płotem.
Ale są piękne
Widziałam Twoją rodzinkę świnkową. Boska! A świnka-ogrodnik mnie zabiła!
Zaraz zajdę tam do Ciebie, ino wcześniej gości w drugim ogrodzie ogarnę i Madżence złożę gratki.
Alinko, no jednak się przejmuję tą wierzbą. Niby nie moja, ale jakby moja. Tak mało drzew nad Jeziorem już zostało...
Jakże się cieszę, że lubisz tu zaglądać. Zapraszam, zaglądaj kiedy tylko chcesz .
Może mnie to zdopinguje, żeby częściej zdjęcia dawać (mało czasu, kruca bomba)
Aniu (asc) - o tym, jak bardzo Cię zdjęcia z bocianami zachwyciły, przekonał mnie Twój wpis u Bożenki. Dziękuję, to piękny dowód uznania
Bożenko, dziękuję że zaglądasz i miło mi, że zdjęcia Ci się podobały. Zdjęcia nie są wysokiej klasy, to tylko ich tematyka - urzekająca i chwytająca za serce niemal każdego - czyni je w oczach odbiorców lepszymi
Tesiulek chciałam przypomnieć, że to jutro dawno minęło, a slowa pisanego nie zostawiłaś. Zakupy ubraniowe z córką to nic w porównaniu z zakupami ubraniowymi z synem.. ale niech Ci będzie. Mam do Ciebie słabość. Wybaczam absencję. Ale tylko dzisiaj Czekam na Cię wyglądając zza bujających się papryczek od Grabii
Minęło? ...już? No ludzie, jak ten czas leci szybko...
Ale mam usprawiedliwienie
Wczoraj (czyli jutro) zdjęcia w moim wątku wstawiałam - to strasznie czasochłonne zajęcie jest.
Chcesz się licytować o te zakupy? No, stawiaj, co tam masz
Córki nie masz, to i porównania żadnego nie masz.
Ja mam.
Szafirki moje nie są niebieskie (o ile dobrze z wiosny kojarzę). Są liliowoniebieskie, jeśli jest taki kolor
Wsadziłam na prowizorycznej rabacie (takiej do przeróbki w przyszłym roku).
Buziam
Aż sobie zaznaczyłam clou wypowiedzi Zdjęcia są czasochłonne, a czas jakby się sprzysiągł, że nie da mi ich robić w tygodniu. Wychodzę mrok, wracam mrok.. czy to ja mam jakąś pomroczność ciemną..?.. Ale jutro łykend ..będę biegać po domu z grabiami, po ogrodzie ze ścierrą odwrotnie też
I małe conieco w kwestii pozornego banału zakupowego z latoroślą płci męskiej.. Łatwość przeminęła z wiatrem, albo raczej z wiekiem. Kiedyś brało się parę portek i płaciło - po uprzedniej przymiarce. Teraz albo kolor nie teges, albo za mało naszywek, albo za dużo, albo za dziecinne, albo za ponure... o przymierzaniu mowy nie ma... zbyt czasochłonne ... i tak jak sobie popatrzę na dorosły egzemplarz, wiem że to dopiero przedsmak tego co mnie czeka - stosowanie forteli zwabiających do sklepu i walka z "JaJeszczeMamiNiePotrzebuję"
I strasznie się cieszę na spotkanie ze wszystkimi w takim miłym gronie.
Tess, nie martw się, ja za pierwszym razem tez miałam wrażenie, że nic nie potrafię i jestem beztalencie. I pierwszy wianek to Kasia mi w zasadzie zrobiła bo bałam się do czegokolwiek dotknąć. Ale na kolejnych wiankach przy wydatnej pomocy Danusi poszło mi o niebo lepiej. Wiec na pewno nie wyjdziesz stamtąd z pustymi rękoma czy niezadowolona. Gwarantuję.
Joanka, a Ty juz zacznij przekonywać Sławka, że Warszawa jest blisko a autostrada skraca drogę do Danusi co najmniej o pół godzinki. Tylko przyjedzcie trochę wcześniej a nie jak już się będziemy rozchodzili.
Sebuś, myśl, myśl. Warszawa nie tak daleko a jakby co to mogę Cię z jakiegoś dworca dalej zabrać.
Z tego co wiem o kompostownikach, i czego doświadczyłam na własnej skórze, to do rozkładu kompost potrzebuje m.in. dopływu powietrza. W moim starym kompostowniku też deseczki ściśle przylegają do siebie.
Wolno się kompost rozkłada wówczas.
Na roundap już za późno. W sensie - za zimno.
A jakbyś wiosną octem toto potraktowała? Może poskutkuje?
A może nawet teraz (jeśli toto ma jeszcze coś zielonego)? Nic nie ryzykujesz...
No i piłyście beze mnie?
I słusznie - bo ja piłam młode tegoroczne wino tydzień temu Córka pamiętała, że to trzeci czwartek listopada.
.
Kiedy ja przeczytałam komentarz niejakiej Izaury byłam chyba pierwsza bo nikt jeszcze nie komentował tego śmiecia.
Dziś nadrabiam wątek i 5 stron jadu !
Martek, nie wszystkie posty były z jadem. I nie całe forum dało się wkręcić. Choćby ja napisałam post, w którym zupełnie zignorowałam ten post i jego autorkę.
Nie mogę wprawdzie tego udowodnić, bo wiadomy wątek skrócony został znacznie (co bardzo pochwalam).
I zapewne sporo osób powstrzymało się od komentarza.
Buziaki dla wszystkich
Wiem,że nie wszyscy.Ja ogólnie piszę i jak ktoś Tess jak ty nie ma nic na sumieniu to się za moje uogólnianie nie pogniewa .
Było późno jak czytałam niektóre wypowiedzi osób ,które mnie osobiście interesowały i to też bez jakiejś przesadnej dokładności .
I tak widzisz ta cała osóbka "ufo" zamętu narobiła,a w sumie czy to było warte ruszania ?