Jeszcze małe wspomnienie ubiegłego weekendu.
Niedaleko nas jest las Pod brzozami pięknie wyglądają paprocie.
A w innej części dzieci się "bawią", podszyt stanowią jeżyny
Szkoda, że ścieżek nie ma...
W nocy trochę popadało, teraz bez słońca, trochę buro. Oby weekeend był ładniejszy.
Jak u Was czytam, ile teraz przesadzacie, to mam ochotę też złapać za łopatę Może trochę się uda w sobotę popracować, w niedzielę już nie, bo idziemy na urodziny. Zawsze jakoś szybko zleci ten wolny czas ehhhh...
Wrzucam kilka jesiennych fotek, żeby nie zapomnieć jak pięknie może być
Jodły, wsadzone z donic z początkiem sierpnia bodajże, w podłoże do iglaków (gotowe). Stan na dzisiaj rano - do uratowania? Chyba już nie Co może być przyczyną? Zbyt przycięte korzenie w szkółce czy jakaś choroba? Co zamiast jodły ewentualnie? A może wykopać, poszerzyć dół, nasypać nowej ziemi i jeszcze raz posadzić? Szyszki nie rozwinęły się widzę - zaschły? Były już w szkółce.
Zapraszam na bosaka i w butach Ale wiosną, bo teraz się zapuściło na maksa Chyba że w butach...ha ,ha ,ha Ale trawnik chociaż z dodatkami chwastowymi koszony.. cały środek kosi Muminek Walczy ostro i kosi Będą z niego ludzie czyli ogrodnik
Ale za pomoc muszą być inne atrakcje ,... i tak lato zleciało .. za rok sobie obiecuję że się biorę za ogród I tak od kilku lat ...
Pozdrawiam z Rz. fota jeszcze sprzed pory deszczowej.. jak w żółtej strefie wprowadzą maseczki na zewnątrz to już będzie po rowerowaniu Szkoda, bo ostatnio sporo jeździłam..
Zobacz jak wygladały moje vanilki 3 lata temu. Pewnie tak jak twoje teraz. Kwiaty o różnym wybarwieniu, na cieniutkich, leżących łodyżkach.
* Co ja miałam w głowie rozsypując tam "białą mariannę"
Aż oczy bolą od nadmiaru
Szczęśliwie wróciłam z tych białych i pstrokatych manowców
Ta sama rabata w tym roku.
Jeszcze bez przebarwień.
Po deszczu trochę się położyły.
Ale jak widać na tej fotce dzielnie powstały. Nie mam tam żadnych wzmocnień w postaci sznurków, obręczy czy patyczków. Same sobie radzą.
O fusach słyszałam, ale nie mam ich aż tyle.
Sypałam od wiosny magiczną siłę do hortensji. Jedną łyżeczkę pod krzaczek, co jakieś trzy - cztery tygodnie. Gdy zakwitły już tego nie robiłam.
Niektórym ten zabieg pomógł, niestety limki zbyt wybujały i w przyszłym roku zrezygnuję całkowicie z nawozu, aby porównać efekty.
To światło sprawiło, że chcę więcej rozplenic. Te z fotki już podzielone, poszły na nową rabatę
Mam nadzieję, że się przyjmą. Ostatnie upały i susza mocno nadwyrężyły ich urodę.