Hasło "palenisko musi odejść" było absolutnie uzasadnione
Świetna robota!
Próżna nie jesteś Wszyscy lubimy jak nas chwalą, bo pochwały nas uskrzydlają.
Ani się człek obejrzy jak 300% normy wykona
Tessi hasło wzywające do działania jak natręt wbiło się w moje myśli, aż kiedyś nie wytrzymało i zostało wypowiedziane - dobitnie I zadziałało
Pochwały to dobra forma terapii i zastrzyk pozytywnej energii Mamo chwalą... to robimy dalej
Ewa, gapie się na zmiany w twoim ogrodzie. Metamorfoza jest piękna. No, nie mogę wyjść z podziwu. Zamiast paleniska, co to musiało odejść powstała piękna rabatka. Jest cudnie!
Jeszcze raz gratuluję.
Grabusie, ja sama jestem wiecznie zdziwiona, że w końcu się udało Na rabacie są azalie, zwykłe niewyszukane polskie. Zrobię Ci zdjęcie
...piękna przemiana...fiu, fiu...
A dziękować dziękować Przekażę eMowi
Przemiana przemianą ale ile potu wylane to tylko Ewa wie
dla mnie bomba, perfekcja w czystym wydaniu pozdrawki.
Boguś, dla zdrowotności to było Lepsze niż fittnes, siłownia i inne takie
I powiem Ci, że piękniejszego komplementu nie słyszałam Lubię mieć perfekcyjnie To ważne po totalnym chaosie w galimatiasie
No, no,no.....
bardzo mi się podoba ta zmiana....i inne takie...też
pozdrawiam cieplutko...
Anuś, dziękuję Inne takie też całkiem niezłe som, też tak myślę Buziaczki
Niech mnie kule biją... Ale kule....
Anitko, prawda?.. dobrze, że kule w płot nie trafiły
Evchen, jakie skołatane myśli, pytam? Ten placyk to wisienka. ? Czy jeszcze masz coś w zanadrzu dla nas?
Tak lubię, radzisz się, wybierasz i robisz. Taki konkret lubię.
Ewuś, faza projektowa wlekła się w nieskończoność, bo sama nie wiedziałam co chciałabym mieć. Chyba każdy, kto się znalazł na ogrodowisku tak ma Bez Prodżektanta Madżenki i służących radą dziewcząt nie ruszyłabym z miejsca pewnie jeszcze długo...
a później nadeszła praca u podstaw - z kilofem, grabiami, łopatą i czarną ziemią Ale łatwo szło, bo wiedziałam co gdzie Im więcej zrobiliśmy, tym większy był zapał, żeby jeszcze i jeszcze
Na placyku jest wisienka Chyba royalty czy jakoś tak Urzekła mnie kolorem liści. I urzeczone zostało posadzone W zanadrzu nie mam na razie nic... oprócz porządkowania rabat, grupowania roślin i rozmyślania nad pergolami.. bo uwielbiam pnącza
A trawa rosła sobie ... siana z nasionek Miała dobrą pogodę i duuużo wody
Już chyba utwierdzili się w opinii co do mojego braku poczytalności
Tess, nie jestes sama. Powiem wiecej - jestes honorowa Czlonkinia Klubu Ogrodowo Niepoczytalnych, w skrocie KON
Łaziłam czasami nad rozlewisko.. przywlekłam sie i tu..... proszę o kartę członkowską....... KON
Uzasadnienie przyjęcia do klubu:
- w niedzielę w piżamie biegam i pielę rabatki
- ppomijam bieganie w piżamce po ogrodzie
-robię przy czołówce lub innych latarkach
-dzień zaczynam od biegu w po ogrodzie.... no dobra.. najpierw kawa...
-karmimy ptak-sadzę trawy (wg niektórych to zielsko)
-i godzinami siedzę na ogrodowisku......
i wiele bym jeszcze znalazła.....
To ja jeszcze dodam:
- robienie zdjęć kwiatkom, krzaczkom, rodzina pogląda, sąsiedzi zaglądają i pewnie myślą że cos nie "teges"
- przesadzanie roślin po kilka razy
A ja publicznie oświadczam, że jestem najbardziej Ogrodowo Niepoczytalna
Zdjęcia rabatce przedogródkowej robiłam w malignie gorączkowej, wychylając się z okna na pierwszym piętrze
Z narażeniem: życia lub zdrowia (w głowie się kręciło z gorączki, mogłam wypaść),
reputacji na szwank - sąsiedzi juz dawno podejrzewają, że niepoczytalna jestem, bo z aparatem po ogrodzie latam, ale jakby mnie zobaczyli w tym szlafroku z rozczochraną i spoconą fryzurą...
U mnie kociarzem jest mój syn
Córka też lubi koty, ale od czasu, jak gdzieś przeczytała/zasłyszała, że od trzech kotów zaczyna się staropanieństwo, bardzo nas pilnuje, żebysmy trzeciego nie przygarnęli
Nieszko, Beto, Miła, Haniu - nie bardzo umiem Wam w skrócie a jasno to zastosowanie obrzeży opisać
Nie będzie to chodniczek - tu mogę wyjaśnić krótko
Najważniejsze, że znalazłam uzasadnienie na zagospodarowanie obrzeży (bo M. się jednak nieco boczył, że całkiem nowe do wywalenia pójdą, a jednak trochę kasy kosztowały
Spuśćmy zasłonę milczenia na te obrzeża Pokażę kiedyś, co z nimi zrobiłam (albo nie, jeśli pomysl okaże sie nie do końca trafiony)
Mam nadzieję, że już niedługo nie będzie w moim ogrodzie po nich śladu
Pamiętacie może, jak opowiadałam, że ratowałam przed bobrami starą wierzbę rosochatą rosnącą nad Jeziorem?
Taka byłam szcżęsliwa, że nic złego już się z nią nie dzieje...
Przez rok nic złego się nie działo. Nawet dwa tygodnie temu było jeszcze wszystko w porządku.
No a w sobotę zobaczyliśmy, że te wstrętne szkodniki będące pod ochroną, czyli bobry ścięły następny pień, a kolejny już nadgyzły i to dość znacznie
Jechalismy właśnie na wyprawę rowerową, po drodze zaglądając do naszej wierzby (taką inspekcję robimy zawsze, jak jesteśmy nad Rozlewiskiem). Ale nie pojechaliśmy, bo trzeba było coś z tym natychmiast zrobić przecież!
Tym razem założyliśmy na pozostałe jeszcze pnie zupełnie nową siatkę metalową ogrodzeniową.
Chyba tego już nie przegryzą?
Poczytałam też trochę o sposobach utrudniania życia bobrom. Zalecają, żeby zamiast drzew, które bobry lubią (wierzby bardzo lubią) sadzić olchy lub drzewa iglaste.
Ale iglaste tam nie pasują (do krajobrazu). A i nie jest prawdą, że bobry iglastych nie ruszają.
Widziałam onegdaj, spływając Wdą, na własne oczy całe połacie świerków ściętych przez bobry
Miłego dnia wszystkim moim Gościeom życzę I tym piszącym, i tym zaglądającym