to fakt...
Ja mam blisko biobazar, gdzie w soboty jest kiermasz i nie ma chyba rzeczy, której tam się nie dostanie, a w tygodniu działa bio-market.
No i niezastąpiony ryneczek i dary od rodziców ze wsi.
zup nie zaprawiam, więc śmietany prawie nie kupuję, za to z masłem ciężko by mi było się rozstać, ale staram się ze 2 razy w tygodniu zastępować pastą z avocado.
ja z mięsa nie rezygnuje. to było tak dla sportu w ramach śniadań i in nych posiłków. za to z chleba staram sie rezygnować... no i z masła, smietany, maki, cukru....
rozrzedzić można wodą, 100% sokiem, albo wodą kokosową (Justyna eee_taam polecała gdzie kupować, ale u mnie w miescie niestety nie było, muszę poszerzyć okręg poszukiwań).
Moja rodzina z mięsa też nie jest w stanie zrezygnować, ale można kupować lepsze mięso - zawsze to coś.
a najważniejsze, żeby bardzo chcieć i jakoś wszystkie przeciwności schodzą na bok.
Mi to chyba brakuje ciut odwagi i takiej iskierki szaleństwa w głowie - ale będę nad sobą pracować
Do koktajli dodaję nasiona Chia, płatki Quinoa, albo dmuchany amarantus - trzeba w końcu o siebie zacząć dbać.
Od kilku tygodni robię też domowe wędliny, no i przymierzam się do chleba, jakoś mnie ten zakwas przeraża, bo trochę poczytałam, że często się nie udaje, pleśnieje, więc spróbuję z drożdżami.