Las jest jakiś kilometr, półtora, ale ja na grzyby nie chodzę.
Fajnie, że zaglądasz na O, ale szkoda, że do Ciebie zajrzeć nie można.
Aniu ja też w końcu obejrzałam Rok w ogrodzie. Jak zwykle pełna energii.
Iwonko miło, że zaglądasz. Na takie pochwały nie zasługuję.
Cieszy mnie to co jest i dłubanie przy tym, rozmnażanie. To, że zaczynają rośliny wystawać z tej trawy.
Zakwitły astry i vernonia
Odętka wirginijska nabiera koloru i trzmielina oskrzydlona również.
Inwazyjne rośliny za płotem , to rzeczywiście średnie sąsiedztwo. Współczuję, bo już wiem, co to znaczy spadek wydolności organizmu do pracy fizycznej. Coraz trudniej ogarniać przestrzeń.
Też jeszcze mam sporo do przesadzania. Ale przed tym do przekopania jeszcze. Przed deszczami udało się zamówić piasek z dostawą pod domek, więc teraz dodaję go dla rozluźnienia.
Floksy i penstemony od Sylwii, floksy z wakacji i sadziec z łodygi połamanej przez sarny.
Kiedyś myślałam, że jest coś takiego jak etap zakończenia tworzenia ogrodu. Jakże się myliłam. Potrzeby zmian nie odczuwam, jeśli rozumieć przez to wewnętrzny przymus do robienia rewolucji. To raczej konieczność wynikająca z obserwacji rozwoju roślin.
Masz rację, że bolesne decyzje lepiej podejmować szybciej niż odkładać je na zaś.
Latem i zimą problemu nie ma. Latem, bo słońce stoi wysoko, a zimą, bo brak liści. Przy niskim wiosennym i jesiennym słońcu za dużo robi się cienia. Na trawnikach zaczyna pojawiać się mech.
Czwarty raz podchodzę do nasadzeń na tym cypelku. Wyjątkowo problematyczny zakątek.
O 14 jesienią jest tak.
Jeszcze Elu muszę trochę poczekać, aż mi się te memory rozrosną. Na razie dumam jak i z czym i gdzie posadzić rosplenice, bo czekają na rozsadniku. Myślę o połączeniu z rozchodnikami i orlikami.
Zobacz jak rdest Red Dragon zaczyna łapać kolor. Może on się jesienią tak przebarwia, a ja myślałam, że za bardzo w cieniu go posadziłam.
Aniu ja właśnie wczoraj sadziłam nowe berberysy, ale tak ślicznie się przebarwiały, że mimo kolców kupiłam 3 sztuki. Podsadziłam je bodziszkami i mam nadzieję, że nie będzie tam dużo roboty.
Posadziłam na skarpie, w miejscu gdzie wcześniej rozłożona była czarna folia, a ponieważ nawet fajnie się przekopywało, to folię rozłożyłam na kolejnym kawałku.
Jeszcze widać stertę traw i korzeni z tego miejsca, ale musi trochę przeschnąć po deszczach, żeby do końca ziemię dało się wytrzepać.
Wykopane chwastowisko, wypełniam to miejsce piaskiem ziemią z worka i sadzę podwójny rząd lawendy. Na froncie podzieliłam trawy i sadzę je ponownie. Lunch i wracam. I w sumie to tyle prac? Plus ogarnięcie warzywnika. I pół roku zimy
Oj Dorotka nie każdego dnia jest człowiek na fali.
Ja dzisiaj już trochę zrobiłam teraz biorę się za obiad. A potem może jeszcze grabienie będzie zawsze mniej.
Wieje jak cholera na szczęście do sąsiada na łąkę liście lecą.
witam , mam pytanie czy powinnam wzdłuż górnej linii skarpy posadzić rząd np cisów . I czy w tym łuku irga mooncrper, trawy i dołem hortensje to dobry pomysł ? Mate ściągnę jak posadzę roślinki.
Koniec wieńczy dzieło.
I jak to zwykle bywa, trud oraz wysiłek został nagrodzony, bowiem już po dwóch minutach (!!!) od postawienia domku, pojawił się zainteresowany lokator