Miskantowa pustynia, w przyszłości tarasowy ogród na skarpie
21:24, 10 lip 2025
Nie wiem jak teraz leczy się anginę. Kiedyś trzeba bylo brać antybiotyk cięgiem przez ponad 10 dni. Trzeba było wytłuc dwa pokolenia winowajców choroby.
Poki co kuruję się metodami domowymi ale zaczynam się obawiać, ze to niezbyt pomoże.
Do klasycznych objawow (zawsze choruję tak samo, katar, ból glowy, zawalone zatoki) doszedl mi kaszelek. Taki szczekliwy, ciut jak zapalenie krtani.
W dodatku latem dłużej sie kurujemy.
Na razie się nawadniam, piję gripexy, psikam gardło i dużo śpię.
W przerwach wrzucam do koszyka piżmowe róze .
Ma przez parę dni padać. Jeżeli nawodni mi tu wszystko to uda mi się w skarpie dziury wydłubać…
Takie tam myśli mi chodzą po zmęczonej i wkurzonej chorowaniem głowie.
Moje hortensje mają sporo cienia i jeszcze nie kwitna.
Tutaj te bardziej schorowane.
I maluszki po przesadzeniu latem.
