Też ten tekst znalazłam. Tylko że już w pierwszych słowach czytamy:
Zima w naszym klimacie to loteria. Dlatego trudno mówić o absolutnej zimozieloności traw – lepiej o półzimozieloności – do porządnych mrozów. Okres ten, nazwijmy go „przejściowym”, obejmuje końcówkę października, listopad i połowę grudnia oraz wczesną zimę, kiedy śnieg raczej prószy a nie „wali”.
Tess! Powiem więcej, ona wysiadła z samochodu, pognała w las powdychała leśnego powietrza i już miała gotowy pomysł! Lataliśmy za nią zdumieni, co ta Ev w tym grajdole widzi, czego my nie widzimy?
Sypała pomysłami, jak z rękawa. Trzeba je teraz oswoić i dopasować do możliwości topograficznych i finansowych.
Agatko, ale u nas problem w wywłaszczeniami pod inwestycje celu publicznego mamy już załatwiony. Jest specjalna ustawa.
Problem z niedostateczną ilością dróg szybkiego ruchu leży chyba gdzie indziej - w ustawie prawo zamówień publicznych (tzw. najkorzystniejsza oferta która utożsamia się tylko z najniższą ceną, i stąd bylejakość i nier nieterminowość wykonania, a czsem plajta firmy, która takie zlecenie dostała, w durnych przepisach budowlanych (ekrany wszędzie, gdzie potrzeba i gdzie nie potrzeba. Jechałam ostatnio A2 - cała trasa od Warszawy do Skierniewic zabudowana ekranami, a jak się gdzieś trafił maleńki prześwit, to okazywało się, że żadnych budynków nie ma na kilometry)
To powoduje, że budujemy drogo... A na drogie budowanie nas nie stac...
Kółeczko się zamyka....
Nie opiórkam, kochane! Cieszę się, że zaglądacie i nawet fajna dyskusja sie wywiązała. Korona cesarska zawsze mnie zadziwia: śmierdzi toto jak nie wiem co, ale za to jak wygląda...cesarzowa ogrodu. Tylko faktem jest, że w dobrym towarzystwie musi się obracać.
Tess, nie gadaj, że Ty ogródek od ćwierćwiecza uprawiasz, bo ja Ci nigdy w to nie uwierzę!
A co do Waszych snów, to...śmieszne, ale mi się dziś śnili Danusia i Witek. W tych swoich historycznych strojach, z narzędziami z epoki urządzali mój ogród. Zajęło im to całą noc, ale udało się.
Widzisz Tess? Urządzony i piękny - czyli jest nadzieja!
A u nas kolejny projektant stchórzył.
Aga, daj mi maila privem, wyślę Ci skany rysunków, co?
A jeśli chodzi o cesarzową.. cóż.. w tamtych czasach "to nie była perfuma".. fuj...
Nie opiórkam, kochane! Cieszę się, że zaglądacie i nawet fajna dyskusja sie wywiązała. Korona cesarska zawsze mnie zadziwia: śmierdzi toto jak nie wiem co, ale za to jak wygląda...cesarzowa ogrodu. Tylko faktem jest, że w dobrym towarzystwie musi się obracać.
Tess, nie gadaj, że Ty ogródek od ćwierćwiecza uprawiasz, bo ja Ci nigdy w to nie uwierzę!
A co do Waszych snów, to...śmieszne, ale mi się dziś śnili Danusia i Witek. W tych swoich historycznych strojach, z narzędziami z epoki urządzali mój ogród. Zajęło im to całą noc, ale udało się.
Widzisz Tess? Urządzony i piękny - czyli jest nadzieja!
A u nas kolejny projektant stchórzył.
Aniu (monteverde), Jolu - dziekuję za uznanie dla moich łubiankowych kompozycji To taki żarcik kompozycyjny, zapożyczony od Ozzi
Anula - dziekuję za te miłe słowa Zachęcają do pracy, człek by od razu 300% normy wyrobił
A kopytnik lubię bardzo, bardzo mi się podoba jego intensywna, lśniąca zieleń
Nieszko - tak zrobię z trawką
Monitko - dziekuję Też czekać będę z niecierpliwością do przyszłego roku. Mam nadzieję, ze żurawki przeżyją
Tess,
Ja mój dom kupowałam już gotowy, w stanie developerskim, ale z tego co wiem, to jest to przerobiony trochę wariant projektu "Wygodny 2" z MGprojekt.
Ja mam zmieniony tylny taras, bo zadaszenie ma na całym tarasie, troszkę inaczej ustawione okna i wersję lustrzaną. W środku też był zmieniany.
Karolinko - te przy lampce przy ławce to jest rozplenica japońska (piórkówka) Penissetum - ale w szkółce nie kwitła więc nie ma kłosów. Myślę, że w przyszłym roku o tej porze będzie wyglądała dużo ładniej.
Aguś, zaglądam i kibicuję, ale raczej nie doradzam, każdy ma i tak swoją wizję, w niektórych działaniach i radach jestem dobra, w końcu 15 lat, ba zaraz 16 uprawiam mój ogród
buziam
Ja swój uprawiam od ćwierćwiecza, a jak do tego dodać okres, gdy uprawiałam ogród rodziców, to hmmm... dużo tego doświadczenia.
Niby dużo. a jednocześnie gooopiam ogrodniczo jestem, jak nie wiem co.
Bo takie zmiany od czasu, gdy ogród zakładałam w orgodnictwie się zadziały, że to, co wiedziałam i umiałam - jest teraz do niczego nieprzydatne.
To, co kiedyś było nowościa, teraz już jest demode
Pamiętam, jak na widok poczciwej i już niemodnej(?) korony cesarskiej wszyscy przechodnie stawali jak wryci (moja młodsza siostra "polowała" w ogródku na takich oglądaczy, bo zawsze padało pytanie, co to, i moja kilkuletnia siostra z dumą mówiła: "Kolona cesalska").
Także tuje złociste były nowinką, rok w rok ktoś pytał, co im się stało, że usychają