dziewczyny okryłam się rumieńcem ... zrobiło mi siem tak jakoś baardzo miło i ciepło ... ... wiecie jak czuje się człowiek, który przeczyta :
i wiele wiele takich słów u Ani ASC ... więc człowiek, który takie coś przeczyta głupieje ... totalnie ... absolutnie głupieje ZE SZCZĘŚCIA cieszy się i płacze ...
jeszcze mi zycie przekopiecie i uwierzę w siebie
Mira ... Ty uratowałaś mi z miesiąc albo lepiej ... a każda z Was kolejny ... świadomość, że gdzieś ktoś poczuł się fajnie bo kilka zdań przeczytał ... taka świadomość to najlepsze co może się człowiekowi przydarzyć ...
jesteście kochane ... ...
co do sprawozdań ... których nigdy nie umiałam pisać ... a które to nagle stały się jakim wynoranym w samej sobie urobkiem ... pewnie będą ... regularne wydawnictwo to to nie będzie ale będą ...
buziaki ... dla mojej absolutnie kofanej grupy wsparcia ... tej tu ... i tej u Ani ...
Dziś wracając z pracy zahaczyłam o Zieleń to życie 2012.
Od razu powiem, że na samą wystawę, do środka, nie weszłam. Była już 17.00, mało czasu zostało, żeby wszystko obejrzeć, a na chwilę wejść - nie chciałam.
Wybieram się jutro.
A jeszcze wczoraj ktoś doradzał "bierz projekt Gosi, mówię Ci" ... To w końcu fale czy brzuszki?... bo ja negocjacje Gryllowo Palenyskowe prowadzę.. Zakupiłam Magnolię, jak radziła Ania Monte - i pokazałam palenisko - fliczne . może być i Gryllem i Paleniskiem
o takie podobne do tego http://www.ecopaleniska.eu/
Po prezentacji zdjęcia nastąpiła długa cisza... nazbyt długa... i pytanie: a co zrobimy z naszym Gryylem?... Forma czasu przeszłego daje płomyczek nadziei, że .. a może... a jednak..
Czy ktoś to ma?.. ktokolwiek kupił, ktokolwiek ma?... I mi powie, jakie są ZA?... (o PRZECIW przemilczymy...).
Dziś wracając z pracy zahaczyłam o Zieleń to życie.
Od razu powiem, że na samą wystawę, do środka, nie weszłam. Była już 17.00, mało czasu zostało, żeby wszystko obejrzeć, a na chwilę wejść - nie chciałam.
Wybieram się jutro.
Ev, a może naprawdę tylko w niektórych fragmentach ogrodu obwódki zrobić?
Tess ten zawijasek kółko bukszpanowe mi się podoba baaaardzo!! przekonałaś mnie bo od dwóch dni byłam za rombami
Ale dla mnie jednak zawijaski!!! Ja jakoś sie w rokoko nie odnajduję, ale Ewa TU RZĄDZI!!!
Bogdziu, jesien idzie, oj idzie. Najpiekniejsze pory roku za nami, ale tez i przed nami. Jak Twoje cisnienie w te wahania pogodowe???
Bociusiu dzięki , moje ciśnienie w jak najlepszym porządku. Zmieniono mi całkowicie leki i ciśnienie się skończyło, niestety zaczęły mi puchnąc nogi czego nigdy wcześniej nie było no to sobie zmniejszyłam dawkę leków i wszystko jest dobrze ciśnienie w normie i nogi też. Tyle lat nie mogli mi trafic z lekami aż w końcu się udało.
Liczę jeszcze na piekną jesień i oczywiście na okres przemiły czyli grzybobrania, mam nadzieję że po dwóch latach chudych ten rok będzie pod tym względem tłusty. Pozdrawiam Cie serdecznie.
O, to dobrze, że nareszcie utrafili Ci z lekami Bo mnie nie mogą.
Ciekawi mnie, ile lat muszę czekać, żeby utrafili? Ile to u Ciebie trwało, Bożenko?
Doczytałam, że to jednak są kanie Tak sądziłam, ale jako że z grzybami trzeba daleko idącą ostrożność zachować, więc nie mogłam zdecydowanie potwierdzić
16 lat ciągle miałam wysokie ciśnienie najmniej 180 a najczęściej 200 a przy złej pogodzie 260 ( bardzo często) z drugim bywało lepiej bo koło 80 ale i 108 też sie zdarzało., ale teraz jest dobrze ale mam inny kłopot zobaczę co jutro powie lekarz.Pewnie nic nie powie tylko jakieś badania będą potrzebne.Pozdrawiam Teresko.
Bożenko baaaardzo się cieszę!!M widze, że wreszcie na kompetentnego lekarza trafiłaś na puchniecie nóg pewnie jakiś diuretyk by się jeszcze przydał Powiedz koniecznie o tym przy kolejnej wizycie u lekarza
Zmniejszyłam dawki leków i nogi przestały puchnąc a ciśnienie jest dobre. Pozdrawiam Marzenko.
Bogdziu, jesien idzie, oj idzie. Najpiekniejsze pory roku za nami, ale tez i przed nami. Jak Twoje cisnienie w te wahania pogodowe???
Bociusiu dzięki , moje ciśnienie w jak najlepszym porządku. Zmieniono mi całkowicie leki i ciśnienie się skończyło, niestety zaczęły mi puchnąc nogi czego nigdy wcześniej nie było no to sobie zmniejszyłam dawkę leków i wszystko jest dobrze ciśnienie w normie i nogi też. Tyle lat nie mogli mi trafic z lekami aż w końcu się udało.
Liczę jeszcze na piekną jesień i oczywiście na okres przemiły czyli grzybobrania, mam nadzieję że po dwóch latach chudych ten rok będzie pod tym względem tłusty. Pozdrawiam Cie serdecznie.
O, to dobrze, że nareszcie utrafili Ci z lekami Bo mnie nie mogą.
Ciekawi mnie, ile lat muszę czekać, żeby utrafili? Ile to u Ciebie trwało, Bożenko?
Doczytałam, że to jednak są kanie Tak sądziłam, ale jako że z grzybami trzeba daleko idącą ostrożność zachować, więc nie mogłam zdecydowanie potwierdzić
16 lat ciągle miałam wysokie ciśnienie najmniej 180 a najczęściej 200 a przy złej pogodzie 260 ( bardzo często) z drugim bywało lepiej bo koło 80 ale i 108 też sie zdarzało., ale teraz jest dobrze ale mam inny kłopot zobaczę co jutro powie lekarz.Pewnie nic nie powie tylko jakieś badania będą potrzebne.Pozdrawiam Teresko.
Bożenko baaaardzo się cieszę!!M widze, że wreszcie na kompetentnego lekarza trafiłaś na puchniecie nóg pewnie jakiś diuretyk by się jeszcze przydał Powiedz koniecznie o tym przy kolejnej wizycie u lekarza
Udanego pobytu w W-wie, dużo wrażeń, no i na jakoweś zdjęcia liczę.
Jak nie odeśpisz dzisiaj to na pewno w drodze powrotnej do domu
Dzięki, Marto za informację Będę czekać z niecierpliwością
A Ty Julka, tak się nie rozpychaj Pani tu nie stała, proszę pani
No to ja pierwsza w kolejce
Zamierzam wpaść na Zieleń. Dziś rano w drodze do pracy mijałam wystawę. Piękne brzózki z wrzosowiskiem kątem oka tylko uchwyciłam, bo się do pracy spieszyłam. Ale jak będę wracać, to zdjęcie telefonem cyknę
Idę szukać zdjęcia Finki, bo choć pewnie po kolorze oczu poznałabym na pewno, to przecież nie będę każdej napotkanej kobiecie w oczy zaglądać Może to opacznie zostać zrozumiane
Tess nie bądź taka zaborcza, u Ciebie w okolicy pełno żurawkowego szaleństwa, a u mnie w okolicznej szkółce (jak mawia pracujący tam pan) są tylko dwie odmiany:bordowa i żółta
Cóż mi pozostało...liczyć tylko, że Finka z wysyłką ruszy
E, nie analizuj tego nawet
Wydawało mi się, że będziesz miała dużo tego trawnika. Ale przeanalizowałam i wychodzi, że nie
Więc wszystko oprócz paleniska i grilla - wykreślamy
Zaglądnęłam, a tu Martek ma kłopot i zmatwienie...
Będzie dobrze, Martuś
Musi być!
Piękne kfiatki pokazałaś na dobranoc
Jak ma na imię ta róża? Bardzo ładna jest I jak Ci się sprawuje?
Mam na działce tylko 3 róże w tym pnąca mocno ucierpiała po zimie i wydałam niedawno z 5 łodyżek z czego są dwie i nie kwitną .
Róża to Leonardo da Vinci zakup tego sezonu więc nie wypowiadam się jeszcze jaka jest w uprawie.
Miałam dwa kwitnienia ,doszły jej ze środka gałązki ,przyrosty nadal ma pąka i być może z młodej gałązki jeszcze coś wyda .To parkowa róża przypuszczam,że odporniejsza niż wielkokwiatowe dlatego ją kupiłam.
Druga też parkowa z wiosny
Irenka, jak Ty to robisz? Jak znajdujesz na wszystko czas? Daj receptę, plissss!!!!
Najlepiej będzie jak po ogóraski przyjedziesz do nas, może nasze pobojowisko natchnie Cię i pomożesz nam coś wymyślić. Mi już łapki opadły. Dlatego nie wychodzę, nie gapię się, nie myślę o tym. Zajęłam się póki co przetworami...To mi lepiej wychodzi.
Ogórki zaległy już w studni...cztery 5l butle. Jedna jest Irenkowa!
Pozdrawiam i idę na wirtualny spacer kojący moją duszę, po Twoim ogrodzie.
jak znajduję czas, hym..po nocy, więc sąsiedzi już niedługo będą mieli regionalny serial ze mną w roli głównej, w weekendy, o ile niespodziewani goście wybawią z trudów pracy, w wolnej chwili z doskoku; ale zawsze jest coś pomiędzy, dom, czy ogród, no bo praca wiadomo, musi być, jakoś trzeba na chleb zarabiać
a wiesz, że przyjmuję twoje zaproszenie i wybiorę się nie dość, że czekają na mnie ogórasy, to jeszcze może coś, widząc na żywo- bo ja wzrokowiec, podpowiem
masz piękne miejsce z wielkim potencjałem!!!
O masz Irenka znowu w odwiedziny sie wybiera Pędziwiatr z Ciebie
Podziwiam
Treniu, jakbyś słyszała jak oni o tych ogórasach mówili, sama byś pędziła
mamy blisko do siebie, tak z 50-60 km, 40 minut i jestem