Pięknie było....
te piwonie z roku na rok coraz bardziej zamulane, czy za rok zakwitną jeszcze nie wiem
ścieżka do plewienia, ale teraz to nie wiem kiedy się doczeka
Unity tłuczeń wewnątrz krawężników, na wierzch grys granitowy... Nosi się z błotem pod butami, mogłam zaoszczędzić i szarpnąć się na kostkę jednak, ale to zrobiła ekipa w jeden czy dwa dni, a z kostką by siedzieli pewnie z tydzień. Dodatkowo. A ja na skraju wytrzymałości nerwowej
Doszłam do wniosku, że cykać fotek trzeba ile wlezie bo nie wiadomo jak długo będzie dane się cieszyć tym pięknem, powódź zabrała łąki, ale na fotkach wspomnienia zostały, róże zbił deszcz i też smętne teraz, ale zdjęcia są. Dobrze, ze nie wszystkie zakwitły prze ulewą...
Tu mi woda nie dochodzi