Haniu, Basiu, Bożenko, Edytko, dziękuję za miłe słowa i pozdrowienia
Ciągle jestem w niedoczasie. Kończę rozpoczęte robótki ręczne i działam w miarę pogody w ogrodzie. Już prawie cały ogarnięty prócz jednej rabaty, ale myślę, ze do jesieni się wyrobię
Trawa po pierwszym koszeniu, a jutro czeka mnie solidna praca
Donice czekają
Cześć. Dołączyłam do forum z powodu tej hortensji. Jestem ogrodniczym świeżakiem. Kupiłam ją trzy tygodnie temu i już po 2-3 dniach zaczęła obsychać na brzegach liści. Trzymam ją w domu na północnym, 'chłodnym' oknie (ok. 17 st., bez kaloryferów). Niestety jest coraz gorzej, liście schną do ich środka. W tym tygodniu (tzn. końcówka marca) zaczęły przekwitać i brązowieć kwiatki. Przesadziłam ją po raz drugi, żeby zobaczyć, co się dzieje. Jak dla mnie to nic się nie zmieniło od pierwszego dnia, nic nie gnije na tyle wyraźnie, żeby było widać. Korzenie to zbita kula, którą trochę roztargałam i to tyle (dopiero w tę niedzielę...). Rok temu, w czerwcu, kupiłam podobną sadzonkę i dała radę, wytrzymała lato i tę zimę również. Ta niestety wygląda jak na zdjęciach. Przez długi czas nie wiedziałam, co robić, bo te liście po prostu były zielone, ale przyschnięte, jakby nie pobierały wody, a teraz zaczęły już pękać, schnąć i pojawią się takie białe...'cosie' tzn. nie jest to nalot... to jakby wykwit, w świetle to się nawet lekko błyszczy. Czy to jest pleśń? Nie zostaje to na palcach. Nie wiem, co dalej robić, bo w sumie, do czego to przypasować, jakiej choroby? Proszę Forum o pomoc.
Wzdłużny
Jeszcze trwa, już myśleliśmy że skończą w środę, ale chyba jednak nie, może w piętek, oby, bo już patrzeć na nich nie mogę. Robią ścieżkę, i słabo im to wychodzi
Jakoś mam pecha do tych od kostki i ścieżek, co wymyślę jakieś zmiany to kolejni fachowcy zrobią gorzej niż poprzedni
Zażyczyłam sobie murowaną donicę pod oknami w miejsce kast budowlanych, będę tam sadzić pomidory To akurat był fajny pomysł
Jeszcze deseczka będzie na krawędzi,
Wszystko rośnie niby powoli, ale miejsca coraż mniej. Część sadzonek wypycham z domu, żeby miejsce pod światełkiem się zwalniało. Paczka dla koleżanki przygotowana:
10 papryk i bakłażan już poszło wcześniej w świat.
Zaczynają mnie kusić takie cuda, których jeszcze nie smakowałam
Próbuję więc z okrą i pepino, choć ten drugi zapewne nie zdąży dojrzeć. Może chociaż stanie się dawcą wilka na następny sezon.
Zaraz obok takie gwiazdeczki
Trawa w tym roku nie może doczekać się wertykulacji...z czego bardzo cieszą się te maluchy
Mniszek...normalnie nie bardzo mnie cieszą takie widoki, ale zostawiam go pszczołom.
Przepysznie smakowała pierwsza kanapka z czosnkiem niedźwiedzim
Chyba to zdjęcie przegapiłam.
W doniczkach masz klony zbyt głęboko posadzone. One muszą mieć najwyższe grube korzenie odkryte, bo nimi oddychają.
Ostatnio sporo musiałam się dowiedzieć o moim 'Orange Dream'. Wrzucę ci te notatki na priv.
Kilka kadrów z kolorkami wstawiam
2 dni do ogrodu nie zaglądałam a tam tyle się pokazało nowości.
Zawilce greckie zaczeły już jakiś czas temu, ale teraz świecą bielą najmocniej
Nastarej różance znowu niebiesko, prawdziwe łany niebieskości w różnych odcieniach
Wyjątkiem jeśli chodzi o okrywanie – chronienie przed przymrozkami – są klony (i generalnie inne rośliny też), które pochodzą z hodowli szklarniowej, które przyjechały z Holandii. One mają słabszą odporność. Trzeba je przetrzymywać w pomieszczeniu albo okrywać. Jeśli chodzi o okrywanie to nie może ono dotykać gałązek, bo zmarzną przynajmniej na kawałku od tego miejsca, którym stykają się z włókniną.
Nigdy nie okrywamy roślin sztucznymi materiałami czyli np. białą agrowłókniną w dodatnich temperaturach. Klonów lepiej nigdy nią nie okrywać chyba, że chcemy pisać referat z rozwoju pleśni i grzybów.
Na zdjęciu widać jak w Szkółce Przytok „opatulają mrozoodporne drzewka na zimę
Te delikatne są zimowane w tunelach.
Kompost zawsze możesz domieszać. To nigdy nie zaszkodzi, a po 2 latach to nawet lepiej dać. Do gliniastej dodaje się piasek drobnoziarnisty, a dla takich wymagających przepuszczalnej gleby jak klony, jeszcze lepiej jest dać drobny żwir granitowy.
U mnie jest 30-40 cm ciężkiej IV klasy, a pod tym glina. Zawsze kopię duże dołki i to co wykopię mieszam z kompostem i piaskiem. Dla kwasolubów dorzucam korę, bo ta ostatnia spowalnia odkwaszanie.