Dorotka ,
bardzo dziękuję za cenne informacje i cudowne zdjęcia ,
moja chyba 50 cm nie osiągnie ,
dobrze będzie jak przeżyje
na zimę na pewno ją okryje
inaczej nie będzie miała nawet szansy
Na razie słońce świeci ale strasznie mokro. Denerwuję się bo nie mogę skończyć tego co wczoraj zaczęłam i co po wstępnym przymierzeniu roślin mi się zaczęło podobać. A ja niecierpliwy człowiek jestem...
Zostawiam pierwszą różyczkę dla was - Chippendale ale taki bardziej w różu na razie jest niż w pomarańczy. Najważniejsze, że w końcu i u mnie coś się ruszyło różano. I wracam z przerwy kawowej do pracy.
Część orlików jeszcze kwitnie, część już musiałam wyciąć. Na pewno jakieś nasionka zbiorę.
Ja pamiętam swoich dziadków, ale oni się ze mną nie bawili. Jedna babcia opiekowała się nami, uczyła mnie z elementarza, czasem grała z nami w warcaby, ale nie dała nam wygrywać, nawet czasem naciągała zasady na swoją korzyść. Ja nauczyłam grać wnuka w warcaby, zaczyna też w szachy, ale nie ma szans żebym z nim wygrała. Zawsze się gdzieś zagapię, albo jak robi głupi ruch podpowiadam słowem "myśl" i on wie, że trzeba zrobić inny , lepszy ruch. Jak przegra z tatą, robi mu wyrzuty, że babcia to mu mówi, żeby myślał.
Będzie ok. Poczekaj, aż wzejdzie, wtedy zobaczysz, czy wschodzi równomiernie. Tam, gdzie będzie łyso, zrobisz dosiewkę.
Ja zrobiłam błąd, że od razu po wzejściu nie powyrywałam nadmiaru tej trawki na brzegach.
Ale miejsce pod trawnik przygotowane wzorcowo! Szok normalnie!