i dalej zielsko i bałagan na rabatach bo wszędzie rozpanoszyła się lawenda i maj pełny jednoroczny ale jak jej nie lubić, i mak bylinowy co się sieje sam też, i już kwitnie.
molinia Variegata- bardzo ją polubiłam. Ładnie rozjaśnia cieniste zakątki i nie ma wad turzycy Silver Sceptre (nie wypiętrza się i nie daje rozłogów). Pewnie ją w końcu podzielę i powsadzam w zastępstwie. Pasuje i do tiarelli, i do szałwii.
Mary. Po prostu Mary, a jednak ma w sobie coś szlachetnego.
Późnym popołudniem wyszło słońce. Jeszcze dominuje zieleń. Lada dzień to się zmieni.
Za moment zakwitną tu róże. Białym kwieciem obsypie się bez czarny Aurea.
Kobieto, ale masz pole wielkie tych truskawek, możesz sprzedawać, u mnie mała skrzynka, ale mam mega gęsto posadzone, nic sobie z tego nie robią, i mają sporo owoców
Danusiu, to jest piwonia majowa Anemoniflora Rosea. Najwcześniejsza z wszystkich, które mam. W kolejce czekają następne. Ja również czekam na róże. Większość ma już pąki w rozkwicie, brakuje tylko sprzyjającej pogody.
Oprócz róż czekają też irysy, również je lubię i to bardzo.
Ewuś, nasza wspólna rabata tarasowa też jeszcze "klepisko" - jak to mawia mój eM.
Ale idzie ku lepszemu - aksamitki wysiane na brzegach już widać, mieczyki wychodzą z ziemi, no i jedna z szałwii nie jest Caradonną ale co mi tam - kocham wszystkie roślinki... no może iglaczki troszkę mniej kocham....
To tawuła nippońska. Jest bardziej sztywna od tawuły van houtte. Nie tnę jej wcale. Ten nieformowany żywopłot sadzony był 7 lat temu. Od zeszłego roku pod koniec zimy wycinam tym tawułom 1-2 najstarsze gałęzie. Pod krzewami rosną pierwiosnki (widać je, kiedy na krzewach nie ma jeszcze liści), tulipany i jakieś resztki zadarniaczy z czasów, kiedy krzewy były malutkie.
Po drugiej stronie jest mocno nasłoneczniona rabata z wystawą południową. Rosną tam stipy, niskie astry, rozplenice, kocimiętka, kolumnowe cisy, kosodrzewina Pumilo, powojnik, przetaczniki, rudbekie. Wiosna cebulowe. Acha i jeszcze świdośliwa Lamarcka. I tak pewnie wymieniłam nie wszystko.
Nowa rabata pod płotem, troszkę nabiera masy, ale efekt to może lepszy w przyszłym roku dopiero będzie. Tym bardziej, że przy wkopywaniu odwodnienia eM zmasakrował mi wysianą smagliczkę na brzegach rabaty. A już ją było widać... no nic - wysiałam od nowa
U mnie te w skorupkach są bardzo kolorowe, tylko że małe. A ten na zdjęciu jest wielki, ma skorupkę jak orzech włoski. One u mnie wcinają opadłe liście, albo takie już lekko zbutwiałe części roślin.
Dalszy ciąg historii Prim White to poprawianie podłoża jesienią 2018. Wszystkie zostały wykopane i posadzone od nowa.
Część została ścięta w ramach tej operacji, a część w lutym 2019.
W 2019 kwitła bardzo słabo. Ale z tego co pamiętam, nie było związku między wyraźnego związku między kwitnieniem a momentem cięcia.
No i znowu pojawiły się wysokie pędy bez kwiatów.
W tym sezonie ścięłam je pod koniec stycznia 2020, a w połowie lutego coś jeszcze poprawiałam. Wcześniej, chyba jesienią poprzedniego 2019, wycięłam całą drobnicę.