Dalie wszystkie ładne. Tylko nie każdy kolork i rzeźba kwiatu komuś odpowiada.
Kiedyś ich miałam bardzo dużo. Jednak przezimować takie stado to nie lada sztuka. Teraz mam tylko Franza Kafke 2 kolory.
Sieje też kolnierzykowe są we wrześniu aż do przymrozków nie zastąpione razem z cyniami.
Fajny ten mąż. A gdzie ten judaszowiec bo nie widzę? U nas w kosmicznych cenach są te judaszowce. Ja je uwielbiam, ale jeden już mi wypadł, a drugi co rok ma problem z przetrwaniem. Strasznie żal, kasy wydanej też. Na razie dobrze trzymają się trzy. Ja to bym chciała jak najwięcej.
Wstawiam zdjęcia z wczorajszej wizyty w ogrodzie Ani. Pogoda nie dopisała, ale tyle było kwitnących różności i romantycznych ozdób, że wszystko wynagrodziły
Były też różne RH, ale tylko oglądałam i nic nie kupiłam bez wcześniejszej analizy. Była jedna z odmian wymieniona wcześniej przez Polon.
Czy takie mocno jasne liście świadczą o niedoborach? Dziury w liściach to opuchlaki?
MartaCho piliśmy herbaty od białej (nawet nie wiedziałam że taka istnieje), do bardzo ciemnej. Te najciemniejsze są bardzo mocne i gorzkie. Biała bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Bardzo smakowała nam też herbata imbirowa, bo na Sri Lance sprzedają też bardzo dużo herbat smakowych.
Ja w ogóle uwielbiam wszystko co imbirowe. Więc krewetki w sosie imbirowym będę wspominać najdłużej, mimo że nie wyglądały jakoś nadzwyczajnie
Oczywiście nad oceanem objadłam się owoców morza, bo je po prostu uwielbiam, a wiadomo w jakich cenach są w Polsce, zawsze w Azji wykorzystuję okazję. Fantastyczna była też ryba grillowana, którą sami złowiliśmy - barakuda (kupiliśmy wycieczkę deep fishing tour - fantastyczna sprawa
Ogólnie jedzenie na Sri Lance jest muszę przyznać dość monotonne. To mała wyspa więc gdziekolwiek się nie pojedzie są te same potrawy, te same wypieki, przekąski. Omlet na śniadanie po raz 17 z rzędu może się znudzić. Uważam, ze koniecznie trzeba spróbować na SriLance chlebków rotti, naleśników z kokosem, samose, rotti, kottu rotti, rice and curry i dhal z soczewicy, który na pewno wprowadzę do swojej kuchni. W ogóle uwielbiam jeść w obcych krajach i wprowadzać różne potrawy u siebie w kuchni.
Kasiu eM dobrze najpierw wykosił i później wertykulacja. Następnie zbierał traktorkiem sianko. Jeździł tyle razy aż zebrał.
Mam jeszcze trochę robót, ale poczekam aż będzie cieplej. Trawy miskanty jeszcze w ogóle kłakow nie puszczają.
W zeszłym roku już u mnie kwitła 2 kwietnia wiśnia kiku. Może to i dobrze, że teraz nie kwitnie. Osiedlowe magnolie po brązowiały szkoda.
Jola piękne są nie narzekaj. U mnie to dopiero beznadzieja. Popiołu z kominka im trochę podsyp. Lubią zasadowa ziemię.
Ja od kilku tygodni nie mogę wyjść z chorób. Jak nie noś to uszy lub kaszel nie do zniesienia. Ciągle CV os byłam dzisiaj u laryngologa nie słyszę uszy po zapychane. Nie wiem kiedy z tego wyjdę. I byłam szczepiona na wszystkie wirusy jakie są. Chyba wodę wpuszczali.
Posadziłam też talerzyki cyklamenów. Nie wiem czy dobrze bo nie wiadomo gdzie góra gdzie dół od korzeni.
Kuklik się zmiany pogody nie wystraszył
i jeszcze jeden ciemiernik zakwitł pojedyńczym kwiatem, jakaś chyba późniejsza odmiana z łebkiem skierowanym w dół.