Dzisiaj wzięłam się za mycie elewacji, zabezpieczenie jej środkami p/glonowymi (na ścianie północno-zachodniej), wyszorowanie ganku, tarasu i mebli ogrodowych, a po południu uwinęłam się z olejowaniem ganku oraz tarasu. Ustawiłam mebelki i jestem już gotowa na omiatanie ogrodu.

Dziwną strategię wybrałam

, bo zamiast rzucić się na porządkowanie rabat, to zaczęłam z planu prac odhaczać pozycje, które teoretycznie mogły jeszcze poczekać.
Doszłam do wniosku, że łatwiej mi myć elewację i olejować drewniane powierzchnie płaskie, kiedy wokół nich na rabatach nie ma jeszcze dużych roślin. jest szansa, że podczas dzisiejszych prac nie zniszczyłam ich zbyt wiele.
Wertykulację zrobiłam wczoraj, bo chciałam już wynieść z tarasu zalegające na nim ławki ogrodowe. Łatwiej się jeździ wertykulatorem, kiedy nie trzeba na trawniku niczego przestawiać.
Spieszmy się oglądać krokusy, bo w tych temperaturach tak szybko odchodzą.
A w zakątku z brzozami taka niespodzianka.