Ty Judith tak chyba będziesz w nieskończoność coś przerabiać, nawet jak Ci się wydaje, że coś masz już skończone to pewnie za jakiś czas uznasz, że znowu trzeba coś zmienić ale to fajnie, bo to daje radość i poczucie sprawczości i prawie zawsze efekt po jest lepszy niż przed
No idzie jesień, jeśli będzie ładna to może być
Daria, ja właściwie nie tyle przerabiam, co dopieszczam. Miałam sporo miejsc urządzanych kiedyś *na biednie*, które zostawiałam i szłam dalej z organizacją przestrzeni w ogrodzie. Bo najważniejsza nie była dla mnie zawartość rabat, ale fakt ich istnienia - w sensie ustalonych ram.
No i teraz wracam do tych miejsc dosadzając lub podejmując decyzję o wyrzuceniu czegoś paskudnego. Acz właściwie jedyną rośliną eksmitowaną z rabat jest nieszczęsna Ice Dance .
Reszta zmian wynika z konieczności wyeliminowania *trawnika* w miejscach, gdzie trawa nie rośnie.
Zmian w postaci przesadzania roślin właściwie nie uskuteczniam.
Faktem jest jednakowoż, że lubię te różne prace, bo istotnie po każdej takiej robótce jest ładniej . No i wspomniane przez Ciebie poczucie sprawczości oraz także sam akt twórczy są po prostu bezcenne .
O właśnie, to ja jestem na etapie wyznaczania ram i utrzymywania ich czasem czymkolwiek, byle były
A co z Ice Dance? Zbyt ekspansywna? A mnie się tak podoba, mogłabym nią obsadzać i obsadzać Gdybyś miała wyrzucać, to chętnie przygarnę
Może kiedyś, ale nie pamiętam .
Pierwszy raz od kilku lat kwitną też rozplenice, zazwyczaj o tej porze były tylko w postaci wyschniętych pojedynczych źdźbeł.