Z dnia na dzień wyszła powitana z radością roślina, którą w lutym lis mi wydarł z ziemi. Robi mi wykopki ten jegomość, głównie roślinom którym podsypywałam wióry rogowe. Szkoda by było stracić rzadką roślinę, posadziłam, podlałam, na szczęście wyszła.
Pana lisa próbowałam złapać, ale szczwany z niego lis.
Jeszcze jedna dobra wiadomość. Dereń controversa 'Variegata', po paru ładnych latach u mnie, po kilku przeprowadzkach wreszcie przyrasta, a nawet chce zakwitnąć. Może jest jeszcze przyszłość dla klonów palmowych u mnie?