To tu- to tam- łopatkę mam !
13:38, 08 lut 2025
Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce...
Myślałam, że kontynuacja przedwiosennego ogarniania ogrodu nabierze tempa, a tu nici z zamierzeń. Wydaje mi się, że wszystkie prace idą jak po grudzie, w tempie iście ślimaczym. Pokrywałoby się to z obserwacjami, że najtrudniejszym zimowym miesiącem do przetrwania jest luty. Grudzień człowiek jakoś przeżywa na świątecznych endorfinkach (choć u mnie w tym roku jakoś kiepsko to wyglądało), styczeń zlatuje na noworocznym entuzjazmie i planach, a luty ciągnie się jak guma ze starych gaci. Niby dzień dłuższy, ale to jeszcze jednak nie wiosna. Choć coś tam zaczyna budzić się do życia.
Rok temu, po kwitnieniu, dzieliłam kępki przebiśniegów. Ładnie się poprzyjmowały w nowych miejscach. W tym roku ponownie tak zrobię. Przebiśniegów nigdy za wiele.
Białe ciemierniki kwitną od dawna. Te bordowe zaczynają dopiero teraz.
Na mahoniach (1 zdjęcie) i na dereniu jadalnym (2 zdjęcie) pojawiły się pąki kwiatowe.
Myślałam, że kontynuacja przedwiosennego ogarniania ogrodu nabierze tempa, a tu nici z zamierzeń. Wydaje mi się, że wszystkie prace idą jak po grudzie, w tempie iście ślimaczym. Pokrywałoby się to z obserwacjami, że najtrudniejszym zimowym miesiącem do przetrwania jest luty. Grudzień człowiek jakoś przeżywa na świątecznych endorfinkach (choć u mnie w tym roku jakoś kiepsko to wyglądało), styczeń zlatuje na noworocznym entuzjazmie i planach, a luty ciągnie się jak guma ze starych gaci. Niby dzień dłuższy, ale to jeszcze jednak nie wiosna. Choć coś tam zaczyna budzić się do życia.
Rok temu, po kwitnieniu, dzieliłam kępki przebiśniegów. Ładnie się poprzyjmowały w nowych miejscach. W tym roku ponownie tak zrobię. Przebiśniegów nigdy za wiele.
Białe ciemierniki kwitną od dawna. Te bordowe zaczynają dopiero teraz.
Na mahoniach (1 zdjęcie) i na dereniu jadalnym (2 zdjęcie) pojawiły się pąki kwiatowe.
