Chłopaki od płytek i ekipa od ocieplenia dobrze sobie radzi. Chcą żebym na piątek po świętach zamawiała karton gipsy. 75 sztuk 2metrowych. Więc domek taki mini nie jest
Osuszacz powietrza sobie chodzi non stop, wypożyczyłam na dwa tygodnie.
Po świętach odpalamy ogrzewanie. Wygląda na to że plan przeprowadzki się uda.
Beatka, dziękuję za ciepłe słówka U nas obecnie niedobory malin uzupełnione nowymi sadzonkami, ale jak znów padną to nie wiem jak eMa przekonam, żeby po raz kolejny dawać im szansę. Nawet się boję ich przycinać, stają więc nie ruszane - będzie co ma być.
Co do aronii - u nas są zwykłe w formie krzewu. Owszem - zagęszczają się wypuszczając wiele gałązek od dołu, ale je wycinamy mocno późną jesienią albo wiosną, zostawiając kilka najmocniejszych pędów. Nie ma z tym jakiegoś większego problemu. Aronii co roku mamy pełno. W tym roku wyjątkowo - musieliśmy się podzielić ze szpakami Nie wiem co im odbiło, bo wcześniej się w ogóle aronią nie interesowały.
A moje pszczoły trochę śpią, trochę nie śpią.. Przy tej ciepłej pogodzie na 100% zrobiły sobie oblot, wynosząc przed ul, padłe starsze pokolenie. Nie ukrywam, że dosyć stresujące to jest ... patrzeć jak się trup przed ulem ściele Mam nadzieję, że jakoś przetrwają zimę..
Wszystkim gościom mojego wirtualnego oraz realnego ogrodu życzę zdrowych i wesołych świąt, wymarzonych prezentów pod choinką i oby Wam się darzyło w nadchodzącym Nowym Roku
Podczytywałam w krótkich wolnych chwilach O. Natomiast u mnie od wakacji wszystko leżało odłogiem. Pochłonęła mnie praca i obowiązki szkolne Łuk. Było ciężko.
Wczoraj pierwszy raz od wakacji może z 15 min poświęciłam na małe wycinki po jednorocznych. Wycinam turzyce palmowe i rozchodniki bo najgorzej wyglądają. Tu jeszcze nie ruszyłam.
A brzoza może kiedyś będzie usunięta. Narazie mi pasuje. Tylko buka muszę koniecznie przesadzić( tu go nie ma)- to przemyślenia po wizycie na wzgórzach chaosu
A tu pod murem mam miłorzęba. Bardzo blisko domu lecz z zamiarem bardzo mocnego cięcia, one to tolerują. Najbardziej dokucza tu roślinom susza, wczoraj je podlewałam, szczęściem deszcz mamy i trochę nawodnienia naturalnego.
Dużo zmian i przemyśleń wymagają tworzone rabaty w trudnych miejscach, które muszą co nieco zasłaniać. Za to od strony ogrodu niewiele
się już wysilam i jakoś jest. To efekt wieloletnich wcześniejszych zmagań
Wkrótce pościnam rozchodniki. Co prawda wciąż trzymają pion, ale przy tych temperaturach lada moment zaczną pojawiać się młode kapustki.
Bardzo lubię kosodrzewinę karłową Pumilio. O tej porze roku sprawdza się znakomicie. trzeba tylko pamiętać, aby wyłamywać o 1/2 młode przyrosty. Zachowa wtedy ładny pokrój.
I takie tamy z ogrodowego wnętrza.
Te karmniki ładnie wyglądają tylko w pierwszym sezonie. Wykonane są z dykty, która pod wpływem wilgoci puchnie. Całość się rozłazi. Nie polecam. Lepiej kupić/ zrobić najzwyklejszy drewniany karmnik.
Za świąteczne drzewko robi rosnąca naprzeciw tarasowego okna daglezja. Bardzo elegancko wygląda wieczorową porą, bo jako tło ma klimatyczne oświetlenie sąsiada. Sąsiadów z prawidłowo rozwiniętym zmysłem estetycznym też mam.
Mimo początków zimy jakieś kolory są.
Bukowy żywopłot o tej porze roku porządkuje przestrzeń. Warzywnik śpi. Zaglądam tam czasem po pory i natkę.