Dzis eM kupił sprzęt, więc zabieram się zaraz do pracy. Pierwszy raz, to mam stresa. Najwyżej je zmasakruję mam też takie maciupkie buksiki, co to dopiero mają być formowane i to dopiero będzie jazda.
ja mówie nawet o tegorocznych...przykre to jest bo jesienią się napracujesz (nie wspominając o poranionych dłoniach, ze nie można ich wyprostować)a potem się okazuje że efekt nie jest taki jak zamierzony... ot tyle mojego co sobie ponarzekam
świetne te narcyzy, ja mam z nimi problem trzy lata z rzędu sadzę i NIC... jakiś strajk prowadzą, wychodzą jakieś pojedyncze, a pewnie w ziemi uzbierałoby się grubo ponad pięćset... zawsze wiosną odgrażam się ze nie sadze już więcej, a jesienią kapituluję....