No jakżeż mogłabym nie pomyśleć. Chociaż mało brakowało a zdjęć by nie było. Wczoraj rano nasza kochana kocurka zrzuciła aparat z komody. Naprawdę nie wiem jak jej się to udało, bo sprzęcik trochę waży. Gruchnęło, aż dziura w podłodze jest. No w tym momencie uratowało ją chyba tylko to, że czmychnęła piorunem w jakiś kąt.
Na działce okazało się, że nie działa autofokus, noooszsz kurcze... Po chwili zauważyłam, że obudowa jest naruszona. No nieeeee, apogeum wściekłości. Niewiele było do stracenia, trochę siłowego działania i... zaczęło działać.
Tak więc fotki som i będą dozowane. Tylko, że dzisiaj już trochę padam i zaraz lezę zalec.
Jak zdjęciuję sporobolusy? No po prostu normalnie....
Weekend miałam wyjazdowy, aż mi szkoda było tak pięknej pogody bez ogrodu, ale siła wyższa. Nie mogłam jednak takiej aury odpuścić i dwa dni (wczoraj i dzisiaj) spędziłam na działce. No utyrałam się z tym moim ubiegłorocznym dołem. Zaczyna wreszcie jako tako wyglądać. Zrobienie w nim za radą Toszki kompostownika było strzałem w dziesiątkę. Wszystko się pięknie przerobiło. Trochę brakuje, coś trzeba będzie jeszcze dorzucić, ale wreszcie zaczęło to jako tako wyglądać.
Kijki wbite w trasie przebiegu podziemnego kabla.
Jordan w tym roku nareszcie ładnie wygląda, może się wreszcie zadomowił. Jest w jednej warszawskiej, ale kosztuje dosyć, dosyć.
Suszki raczej ścinam jesienią, tyle ile zdążę. Z czysto praktycznej strony, po prostu wiosną mam mniej pracy. A wiosną tyyyyle innych rzeczy jest do robienia, że jak najwięcej staram się ogarnąć jesienią.
O nie wierzę w to, że raureif się nie rozrośnie. Jakoś częściej czytam, że to ze sporobolusami są jakieś problemy, chociaż teoretycznie powinna to być bezproblemowa trawa.
Jordanek wyżej w całości. Zaraz idę oblukać Twojego.
Cieszę się
Hakonki sporo podrosły. I nadal zielone, i żyją, chociaż nie jest im łatwo. Stoją pod świerkiem jak pod parasolem, musi porządnie padać, żeby je podlało. A my przecież od początku sierpnia byliśmy raptem dwa razy. Wytrzymałe z nich bestyjki.
W ramach przerwy od myślenia nad nasadzeniami i korzystając z ładnej pogody udało mi się porobić kilka zdjęć jesieni
Berberys ewidentnie marnuje się w cieniu
Hortensja jakoś nie ma ochoty zmienić koloru
Bardzo duża ilość muchomorów na sąsiedniej działce zastanawia mnie jak to świadczy o jakości gleby, a może nie ma znaczenia ? Szkoda że nie są jadalne
Helen, Kasia, Johanka, Wiola w zasadzie to trawa, która według opisów powinna rosnąć w słońcu. U mnie ma półcień i radzi sobie dobrze. Czasami za roślinami trudno trafić.
Gwiazdorzą jarząby, wreszcie doczekałam się przebarwienia