Planowanie sezonu pomidorowego - czyli czas, gdy ogród jeszcze śpi, a głowa już sieje

Gdy ogród zapada w zimowy sen, a skrzynie i tunel stoją puste, zaczyna się ten moment, który dla pomidoromaniaków bywa równie intensywny jak samo lato: wybieranie odmian na kolejny sezon. To czas katalogów, list, notatek z degustacji, wspomnień zeszłorocznych hitów i tych „no cóż… więcej nie powtórzę”.
Sezon 2025 był dla mnie rokiem odmianowego szaleństwa i testów smakowych, więc planowanie 2026 zaczęłam z jednej strony ostrożniej, a z drugiej… z listą, która i tak szybko przestała być krótka Nie oszukujmy się - pomidorów nigdy nie jest „w sam raz”. Zawsze jest „jeszcze jeden, który MUSZĘ sprawdzić”.
Jak wybieram w tym roku odmiany? Przy wyborze kieruję się kilkoma zasadami:
- stawiam przede wszystkim na odmiany typowo przetworowe z dużą ilością suchej masy, żeby szybko odparowywały w garze,
- różne kolory i kształty (bo oczy jedzą pierwsze),
- coś starego i sprawdzonego,
- coś nowego, nieznanego, czasem trochę „w ciemno”,
- odmiany do jedzenia, do krojenia na kanapki, do sosów/zup na świeżo i takie „do podziwiania”.
No i oczywiście sentyment – do nazw, do historii, do ludzi, od których pochodzą nasiona.
Lista nowości w tym roku powiększyła się o takie:
Alaska
Ałtajskij Oranżewyj
Amana Orange
Amana Pink
Bawole Serce Kasencji
Bawole Serce od Ali
Cuore Antico di Acqui Terme
Cz-ka (Czekista)
Czudo Ziemli
Dark Galaxy
Des Andes
Diadia Stiopa
Early Wonder
Gigant z Podlasia
Gordost Sibiri (Duma Syberii)
K 37
Katja
Kijewlianka
King Pineapple
Koperkowy
Kozi Zadek (Babcia Ala)
Lucid Gem
Marta
Miodowy Gigant
NN Iran
Opałka Polish Paste
Paprykowy
Perła Małopolski
Persimonowa sakiewka
Piennolo del Vesuvio
Polish Giant
Polish Linquisa
Rosalita
Sart Roloise
Scatolone
Scatolone 2
Sibirjak
Sołdacki
Spadone Gigante
Sugar Baby
Sweet as Linda
Wnuczkina Radost
Zabawa
Zolotye Gory Medeo
Zołotyje Jabłoczki
1884
Zeszły sezon zakończyłam z 94 odmianami w mojej pomidorowej kolekcji, a teraz doszło jeszcze 47 odmian "nowych".
Czy to już koniec listy?
Oczywiście, że nie To jest lista „na dziś”. Z doświadczenia wiem, że do wiosny dojdą jeszcze:
- „bo ktoś polecił”,
- „bo przeczytałam na forum”,
- „bo nie mam jeszcze takiego koloru”,
- „bo jak to nie spróbować”.
Na szczęście planowanie jest połową przyjemności. Drugą połową są pierwsze wschody. Zima to najlepszy moment, żeby spokojnie, bez presji pogody i zarazy, pobyć z pomidorami w głowie. Przeglądać notatki, planować, marzyć i układać sezon, który jak zawsze i tak zweryfikuje wszystko po swojemu. Ale właśnie za to tę pomidorową przygodę tak lubię.