W międzyczasie koleżanka z pracy rzuca mi rękawicę- przywiozła mi z Kostaryki nasiona kawy, podobno kwiaty pachną niczym delikatny bez. Zobaczymy, czy mi się ta sztuka uda i coś mi z tego wykiełkuje
Dostałam też między innymi takie foto z ich wyprawy, rzadko widuje się coś bardziej cudacznego i interesującego, więc dzielę się też i z Wami. Przyroda cały czas potrafi zadziwiać
Podejmujemy kolejną próbę odgruzowania warzywnika. Zdjęć nie wstawiam, bo łoczy nadal krwawią, ale melduję posłusznie, że przynajmniej obsialiśmy wszystkie wysokie skrzynie:
Zlikwidowaliśmy rozwalony stelarz na fasolnika, co leżał ze smętnym wyrzutem od połowy jesieni. Wycięliśmy wszystkie suche badyle, również na łączce kwietnej, zlikwidowaliśmy część rozklekotanych niskich skrzyń (poddały się bez walki ), co wymusiło poprzesadzanie na tymczasową miejscówkę wiosennych kwiateczków, ale trzmielikowi nie zrobiło to większej różnicy:
A na koniec przenieśliśmy zaniedbaną mini plantację truskawek w inne miejsce:
Plecki bolały, oj, bolały, przez następny dzień chodziłam jak robocik z przykurczem
Biorę pół dnia wolnego w środę i czwartek, aby trochę pogrzebać w ziemi. Najpilniejsza potrzeba: oczyścić wysokie skrzynie i przygotować je pod planowane wysiewy. Z jednej z nich wyciągam resztę pietruszki korzeniowej. Warzywnik dalej wygląda, jakby przetoczył się przezeń gargamiedon
Pilna potrzeba nr 2- wycięcie miskantów i innych traw.
Uff.. ale mam wytłumaczenie, a właściwie na kogo zrzucić część odpowiedzialności za ten stan rzeczy- jednym z winowajców jest Jarosław Grzędowicz i jego cykl "Pan Lodowego Ogrodu", tak się zaczytałam, że aż nie wiedzieć kiedy mnie wiosna zastała
Zalewanie betonem w glinie nic nie daje, dodaje tylko roboty bo potem ten beton przy wymianie trzeba wykopać. Nas właśnie czeka wykopywanie bo pal od hamaka jest do wymiany, trzy sezony dał radę.
Ostatnio, kiedy Magarka u Ciebie zapytała, czy czasem w tych staraniach wokół siewek nie następuje przerost formy nad treścią, to miałam ochotę napisać, że tak.
Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek sadzonki pomidorów mi się nie udały. Zanim pójdą do gruntu to z dobroci dostają jedynie rozcieńczoną herbatkę skrzypowo- pokrzywową. Koszt to jakieś 2 zł, bo zużywam raptem kilka torebeczek z pudełka. Sadzonki rosną pięknie bez żadnych kwasów humusowych i bakterii.
Ze skrzynek wyciągam je dużą łyżką z większą bryłką ziemi. Czasem wyciągną się dwie sadzonki, czasem trzy lub cztery. Delikatnie je rozdzielam, wsadzam w dołki z pokrzywą i skórką z banana. Rosną i owocują bez problemu.
Na początku też wkręciłam się w uprawę warzywnika i sadu zgodnie z kalendarzem biodynamicznym. Minęło mi po roku. Nie zauważyłam istotnego wpływu faz księżyca na wysokość i jakość plonów, bo te determinuje przede wszystkim dobra jakość gleby, odpowiednie stanowisko i troska o właściwe odżywianie oraz podlewanie roślin. Taka zwykła proza życia bez żadnych cudów. Po prostu posadź i dbaj- jak to pięknie ujęła jedna z blogerek ogrodniczych.
Uprawa warzyw to jedna z najprostszych czynności w ogrodzie. Nie widzę powodu, żeby ją dodatkowo komplikować. Ktoś nieźle zarabia na tych wszystkich witaminkach, podświetlaczach, ogrzewaczach, pojemniczkach, regałach i co tam jeszcze wymyślono. Nie dajmy się zwariować. Ktoś, kto chciałby się zająć najprostszą uprawą warzyw pomyśli, że jemu to się nigdy nie uda, bo brakuje mu tego całego arsenału.
To moja opinia i nie każdy musi się z nią zgadzać.