A, to już rozumiem o co chodzi z tymi butami. Mam podobne do łażenia z kijkami.
Z czasów młodości pamiętam, że 8 marca zrzucało się zimowe okrycia i paradowało się w wiosennych płaszczykach i butach, choć czasem jeszcze wiatr nieco smagał poi łydkach.
W poniedziałek, zachęcona piękną pogodą, wybrałam się do marketów budowlanych z działem ogrodniczym w celu nabycia bratków. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy się okazało, że ich jeszcze nie ma . Kusiły mnie jakieś ciemierniki wschodnie, ale zrezygnowałam z zakupu, bo miały jedynie liście.
Ty masz szczęście, bo dostaniesz okaz pełen kwiatów.
Trawnik ma trochę suchych źdźbeł, ale mam nadzieję, że po wałowaniu i planowanej wertykulacji i areacji szybko się zazieleni.
W tych zmianach klimatycznych mnie chyba najbardziej przeraża niedobór wody. Zwykle po zimie miałam pełną studnię, a teraz jest w niej może 1/4 wody. Do tego, że sezon rozpoczyna się wcześniej czy później jakoś można przywyknąć, ale do tego, że przez 6 tygodni nie padało jakoś nie bardzo.
Lutowy mróz nieco poturbował ciemiernikowe kwiecie, ale pszczółki i tak się wokół nich kręciły.
Owadzia stołówka z każdym dniem zwiększa asortyment.
Przebiśniegi weszły w kolejną fazę kwitnienia. Te ciepłe dni bardzo ją skrócą.
No i najlepsze z dnia dzisiejszego na koniec Jako drugie po krokusach pojawiły się irysy. To dlatego, że trzymane w foliaku. Wczoraj trafiły do domu
A zaskoczyła mnie pomyłka w kolorze, bo z jednego woreczka sadzone. Ciekawe jak będzie z resztą w foliaku.
Gosiu, porządeczek jest pozorny. Rzutem na taśmę zrobiłam jesienią kanciki i one jakoś tak porządkują mimochodem przestrzeń.
Dzisiaj miałam 17 stopni na termometrze w zacienionym miejscu, lekki wiaterek i cudownie błękitne niebo. Zrezygnowałam z tego powodu z poobiedniego lenistwa przy komputerze i całe popołudnie spędziłam w warzywniku. Oczyściłam poletko z truskawkami, podsypałam je granulowanym obornikiem i podlałam. Posiałam groszek i bób i też podlałam. Oczyściłam kolejną rabatę w warzywniku i zaczęłam tam wysiewać pietruszkę korzeniową i marchew z rzodkiewką. Posadziłam szalotkę. Wszystkie wysiewy i nasadzenia trzeba było podlać, bo w prognozach brak opadów, a niewielka ilość wody w studni wskazuje, że w glebie na wierzchu może być zbyt mało wilgoci dla nasion.
Od tej strony jeszcze jakoś wygląda. Od strony ambrowca gorzej - brakuje czegoś na dole. Niepotrzebnie uciąłem gałązki na dole aż do rozgałęzienia, potem równałem i wyszło źle. Trochę mnie drażni. Chuda i z długą szyją. Teraz to dopiero łabędź (jak to pisze Bożenka)
No zepsułem drzewko. Albo się ogarnie albo wyleci.