Witam ponownie, znalazłem takie uszkodzenie liści, oraz takie jajko ... jest czego się obawiać? Wiosna pryskane Promanolem, później jeszcze miedzianem .
Podsumowań i porównań ciąg dalszy Były już początki, pora na zestawienia
Rok 2000
Rok 2019
Rok 2000
Rok 2019
Rok 2000
Rok 2019
Muszę jeszcze poszukać zdjęć z okresu pomiędzy 2000 a 2019, ponieważ trochę tych zmian wtedy zaszło.
Z ostatnich nowości, które wiać na zdjęciach: zlikwidowałam trawnik między ulicą a ogrodzeniem. Na razie jest żwirek przeniesiony z opasek wokół rabat. Na wierzch muszę nawieźć coś bardziej ozdobnego. Wahałam się nad zrobieniem przedogródka. Jednak zimą z racji stromej góry służby odśnieżające sypią mnóstwo soli. Wydaje mi się, że to jeden z powodów dla których trawnik nie rósł w tym miejscu za dobrze. Posadzona u sąsiadów kosodrzewina w niektórych miejscach rudzieje. Chyba szkoda wysiłku na to miejsce
A na koniec ogólne widoczki. Na razie jest gorzej niż było. Te świeżo przekopane miejsca bardzo szpecą. No cóż zanim się moje bylinki rozrosną musi minąć trochę czasu. Najgorzej, że są straty w roślinkach przez nornice i karczownika. O cebulowych szkoda mówić, poza tym wyjadły część floksów wiechowatych, irysy syberyjskie, krwiściąga, krzak forsycji. Kalinę angielską podjedzoną w tamtym roku ostatecznie wywaliłam, bo wypuściła tylko jeden listek.
Za to do sąsiada aż miło zerknąć - świeża zieleń zachwyca.
Na koniec pączek, który mnie bardzo ucieszył. Piwonia Coral Sunset, wcale nie byłam pewna tego mojego sadzenia. Mam nadzieję, że po trzech latach będzie wyglądała jak okazy Małej Mi.
W środę i czwartek był przesadzania ciąg dalszy, w tym tojeść orszelinowa, dzwonki skupione i liliowce od Małej Mi. Z tojeści bardzo, bardzo się cieszę - zawsze mi się podobała.
Teraz pozostaje mi czekać na efekty moich działań.
Koniec.
***
Irenko,coraz pełniejsze rabaty.Wiosna kwitnie, dzisiaj bardzo zimna.Z Gajewnik, kiermaszu, przywiozłam niebieskie petunie, kolumnową czereśnię i drzewiaste lilie. Wisteria w pąkach, mam nadzieję, że przymrozków nie będzie.
Rajska jabłonka zamienia kwiaty w owoce.
Cieszę sie stokrotkami.
Tawuła. Dosadziłam jeszcze cztery malutkie, bo wiosną pięknie kwitnie.
Bodziszek żałobny od Anitki - już posadzony.
Ciemiernik - mój jedyny egzemplarz, ale widziałam siewki. Tulipanki
Pierwiosnki z balkonu posadzone do gruntu, przezimowały i kwitną, tylko dwa coś nie bardzo. Zresztą balkonowe stokrotki i goździki również będą kwitły - na razie w pąkach. W tamtym miejscu miałam też żurawkę Fire Alarm, ale padła.
Ula przywołałaś mnie do porządku. Już się poprawiam.
Widząc prognozy pogody zaplanowałam sobie urlop na czwartek i piątek w tamtym tygodniu, żeby wykorzystać ciepłe i słoneczne dni.
Ponieważ teść robi nam schody wejściowe do domku, to też chciał wykorzystać pogodę na ich zamontowanie. Wiecie u mnie działka bez prądu i z kiepskim dojazdem.
I tak spędziłam czas przyjemnie acz mało ogrodowo, jako tzw. pomagier dzielnie zastępując męża, który niestety musiał pracować.
Pierwszego dnia szwagier z teściem przykręcili całą konstrukcję, a na drugi dzień zabetonowali "nogi". Jak poprawi się pogoda pozostanie jeszcze przykręcić stopnie. A na razie wygląda to tak:
W sobotę z samego rana pojechałam sadzić moje skarby. Nawet udało się wjechać autem, choć kropiło i po rozładunku zaraz wyjechałam, żeby mnie tam czasem nie uziemiło. Całą sobotę przesadzałam i rozsadzałam. Nawet zdjęć nie robiłam. Dopiero w niedzielę obleciałam z telefonem moje roślinki. U mnie wiosna nie jest jeszcze tak rozwinięta, jak w innych rejonach, a tulipanów mam symbolicznie tylko, bo cebulki są smaczne.
Kwitną iryski - generalnie jest dla nich za mokro u mnie, ale pod okapem od zachodniej strony dają radę.
Niezapominajki, jedna świdośliwa kwitła, ale w niedzielę było już po kwiatach
Pigwowiec - kwiaty ma śliczne. Niestety oblepione nimi są gałązki przy samej ziemi, a w dodatku najpierw ma listki, więc takiego efektu nie ma jak się patrzy na krzaczek. Mam nadzieję, że jak podrośnie, to kwiaty będą bardziej widoczne.
Mira, magnolia ma tę gałąź tak wysoko, że ręce w górę muszę wyciągać, by ten pączek uchwycić, a jeszcze jeden ma nisko
do tej wanienki już nic się nie zmieści, ale mam drugą i wolny kociołek, znalazłam w piwnicy, będę sadzić coś innego
Bożenko, cieszę się, że Elizabeth ma chociaż te dwa pączki
Wolne dni były bardzo pracowite:
- przywiozłam kompost, napełniłam trzy skrzynie,
- posadziłam dalie
- przywiozłam płyty do szklarenki ( wykopałam ze ścieżki do kurnika, ale przecież nie wszystkie)
- posadziłam wszystkie czekające rośliny, w tym magnolię gwiaździstą
- tu i tam uzupełniłam byliny ( znów dzielenie i przesadzanie)
- uzupełniłam kompostem dziury na nowej rabatce po wyjęciu kostki
- podlewam prawie codzienne, u nas susza
- każda filiżanka kawy wystygła odstawiona na stolik, bo coś należało zrobić natychmiast
- odkryłam, że zakwitnie mi roślinka od Jankosi po dwóch latach, ale jak się to bordowe nazywa, to nie pamiętam
- ogarnialiśmy z grubsza b. gospodarczy, odkryłam w kredensie kilka puszek po piwie, chociaż śmietnik stoi trzy metry dalej - pamiątka po fachowcach
- zrobiłam ciasto wg. przepisu GorAni Pychota.
- jutro rano pojadę na ryneczek, potem będę układać płyty w szklarni, palikować pomidory
- nie mam obiadu na jutro