A tak to mniej więcej wyglądało. Oczywiście to jeszcze nie wszystkie rzeczy, które tutaj widać
Dziewczyny super, że chcecie coś takiego robić. Jest tak wiele osób, które potrzebują w sumie niewiele, żeby poczuć się lepiej. Głowa to najważniejsza rzecz. Ja robię takie rzeczy w sumie dla siebie w dużej mierze. Czyli obie strony sa zadowolone (mam taką nadzieję) i Ci dla, których to robię i ja.
Bożenko, nie, to nie jest zalane żywicą. To sa po prostu włożone suszone i sztuczne roślinki pomiędzy 2 pleksi, które potem sa umieszczone w ramce.
Czytam, że tez masz różne doświadczenia. Ja bardziej zaczęłam o takich sprawach myśleć, od kiedy w ośrodku podobnym do tego, w którym bylismy wylądował mój nieżyjący już teść. Człowiek żyje czasem odsuwając mysli od takich spraw. Teraz więcej o tym myślę
Fajnie, że mieszkańcy chcą się angażować. Najgorzej jak każdy zajmuje się tylko swoimi sprawami.
Aga, Aniu, dzięki za uznanie. W sumie to robię to przede wszystkim dla siebie.
Wyobraźcie sobie, że u mnie było dziś 11°C no szok! Połowa grudnia... ale za to mam wykopalisko i zbrojony fundament pod moją przyszłą szklarenkę rustykalną z okien już ją widzę oczami wyobraźni, ach te oczy cieszę, się, że pierwsze etapy prac zostały poczynione.
Panowie pochwalili mój projekt i wnieśli pewne logiczne poprawki
Ptaków nadal w ogrodzie nie mam, siedzą i żerują na okolicznych polach i łąkach.
Zrobiłam dzisiaj zakupy pod kątem Świąt, żeby później nie uczestniczyć w tym przedświątecznym amoku, taka przebiegła jestem a w czwartek mam Wigilię w swoim Stowarzyszeniu
W trójkącie ogrodu kuchenno-ziołowego dobrze mają się moje ulubione fiołki, rozwinęły pączki i jeszcze mają ich mnóstwo wrzosy też się trzymają, a na oknie dojrzewa jedna truskawka
Kiełki niektórych tulipanów nadal wystają z ziem, pojawiły się mniejsze, chyba przebiśniegów albo krokusów. Białe ciemierniki w pąkach.
Dzięki za pochwalenie dekoracji i karmnika
W trakcie podpinania kabli
tyle się udało
na kartonie od razu opis który korek do których gniazd i kontaktów w którym pomieszczeniu
Na koniec opis przeniesiemy na tablicę.
Od strony przyszłej budowy kable wypuszczone te co ostatnio nabijaliśmy w peszle
w piątek:
kuliśmy pod tablicę z bezpiecznikami i przejścia na kable
w sobotę skoro świt, dosłownie, a świt był jak zachód słońca czerwony
gruntowałam wykute otwory żeby schło nim elektryk przyjdzie
i Em wkleił wnętrze skrzynki
czwartek: Em montował kontakty i gniazdka w przyszłej jadalni
na razie byle było do prądu, po malowaniu będzie dokładniej
jeszcze ściana do równania też
Też zawiesiłam ptakom kule tłuszczowe na moim karmniku, który zrobiłam latem, ale u mnie na razie temperatura na plusie, na okolicznych krzakach pełno jagód, owoców róży, głogu, jarzębiny. Miałam jeden ok 2-metrowy krzaczor konopii rolniczej, jak małe drzewko i cieszył się popularnością, zwłaszcza wśród sikorek, a że w okolicy dalszej całe pola uprawne konopii to tam jest tłok, więc mojego żarełka na razie nie ruszają
Bałam się że mój dąb błotny na moich mokradłach też nie da rady, dlatego posadziłam go lekko wyżej. Radzi sobie, szkodzą mu bardziej wiatry i przymrozki, bo na wydmuchowisku rośnie. Nie zbudował jeszcze masy i co roku jakaś gałązka do ucięcia. Powinnam go owijać, a tego nie robię.
Ciemierniki są u mnie młodziakami, miałam dosłownie pojedyncze kwiaty. Na siewki musiałabyś poczekać że 3 lata. Niezbyt optymistyczne. Ale jak się jakaś pojawi potrzymam dla Ciebie Jedyne siewki które mogę mieć szybciej to z tego, bo to jedyna kupna sadzonka i rośnie u mnie ze 3 sezony.
W maju 2023 przytargałam małe siewki ciemierników od Sylwi i kilka większych od Anitki, posadziłam pośrodku rabaty.Zdjęcie z października 2023.
Z tego roku nie mam fotek bo nie było co specjalnie uwiecznić, wszystko w fazie wzrostu, róże po przesadzeniu też się zbierały cały rok. Ale od wiosny już będzie lepiej na tej wejściowej.
Podsypywanie trawą, o którym pisałam pomogło też patyczkowi hortensji Domi, którego wzięłam u Ciebie, zakwitł 1 kwiatkiem, a pszczoły się na całą dobę do niego przykleiły tak mocno że nie dało się ich ruszyć. Myślałam że nie żyją, ale jak na drugi dzień ich nie było to wiadomo, że odleciały.
W maju zrobię Ci też zdjęcia bodziszków żałobnych, bo się pięknie rozrosły na dużej rabacie. Pewnie widziałaś. Liliowce też potrzebowały czasu,bo z Madzią brałyśmy bardzo podzielone. Niestety każda sadzonka potrzebuje 2 sezonów aby zakwitnąć. Trudne to czekanie, ale radość jak zakwitną jest i wspomnienie osoby od której się dosta!o takie ciepłe i miłe
Cudne
Fajnie że podpisujesz róże, masz wszechstronną kolorystykę w odcieniach biel- łosoś- róż te pełne zachwycają. Ja też sobie odświeżam zimą poprzedni sezon
Ciężko mi przyjechać do Ciebie w sezonie różanym w pracy to najgorszy okres i to się odbija na całokształcie. Potem jak mogę to już róże nie kwitną.
Masz bardzo specyficzną ziemię, a mimo to ładnie kwitną. Raczej nie budują większych gabarytów, ale nie znam specyfiki Twoich róż. Z doświadczeń mogę tylko porównywać swoje w różnych latach. A może wypróbujesz sposobu który zastosowałam w zeszłym roku latem, podsypywania róże skoszoną trawą. Najpierw się bałam że się nie odplewię z chwastów, ale potem okazało się że jestem w błędzie. A róże zaczęły kwitnąć we wrześniu i październiku mimo wielkiej suszy i wysokich temperatur sierpniowych. Muszę to powtórzyć od marca i zobaczyć czy majowe kwitnienie będzie lepsze, szczególnie różom podaruję więcej trawy