Mazan!!! Widziałam, że się pojawiasz, pomocy!
I wszystkie inne dobre duszyczki!
Helpunku!
Coś mi żre klona. Usechł nagle koniec gałązki. Jednej gałązki, jeden koniec.
Przestraszyłam się, że to jakaś choroba grzybowa. Ucięłam w miejscu odkąd uschła i w środku była biała larwa, która wyżera środek.
Co to może być?
Martwić się już bardzo czy tylko trochę?
Klon był wiosną przesadzony, stąd ma takie malutkie listki.
To jakies drewnojady, kurcze niedobrze, zeby nie rozniosły sie na inne. Masz mozliwosc obciecia galezi, pnia w innym miejscu by sprawdzic czy nie ma ich wiecej? Bo jak tak, to nie wiem czy juz nie po drzewie
Coś mi żre klona. Usechł nagle koniec gałązki. Jednej gałązki, jeden koniec.
Przestraszyłam się, że to jakaś choroba grzybowa. Ucięłam w miejscu odkąd uschła i w środku była biała larwa, która wyżera środek.
Co to może być?
Martwić się już bardzo czy tylko trochę?
może ktoś chętny na miskanta Morning light? Mam wielką kępę do oddania, teraz jest dobry czas na sadzenie traw, zdążą się ukorzenić przed zimą.
Mam też seslerię skalną, duże dwie kępy.
Edytuję - i piwonie różowe (ciemne). Stara, babcina odmiana, pachnąca, pełna.
Też kępy, duże, do podziału we własnym zakresie. Tylko takie zdjęcie znalazłam (z wiejskiego ogrodu, to te same).
Nie wyślę, za duże. Więc oferta dla tych, co odbiorą osobiście.
Aż pojechałem zobaczyć jak sytuacja lokalnie. To jest akurat starorzecze Odry, też ze 2,5 km ode mnie. Tutaj nie ma zabudowań i woda ma się gdzie rozlewać. Zdjęcie zrobione z drogi, położonej dużo wyżej od terenu doliny.
Gorzej jest kawałek dalej, gdzie woda często podchodzi do tej samej drogi i domów, a teren jest bardziej płaski. Jednak póki co jest tam sucho. Straż pilnuje sytuacji.
A swoją drogą pamiętam jak prawie co roku woda tam podchodziła. Jeździliśmy z rodzicami za dziecka obserwować sytuację. No i w pamiętnym 97 roku w końcu woda przedarła się za drogę i zalała wieś częściowo. I ja mieszkam właśnie po tej stronie drogi, tylko z 1,5 km dalej. Jednak w mojej świadomości właśnie ta droga jest taką granicą. Jakby wyznacznikiem, czy jest dla mnie bezpiecznie, czy nie. Nigdy nie zapomnę widoku tych worków z piaskiem i węży strażackich pompujących wodę. A potem tych zniszczonych domostw
Aniu, to zdjęcia z początku sierpnia.
Od połowy miesiąca aż do tej pory ogród wygląda marnie.
Po weekendowych deszczach może w końcu coś sie ruszy. Trawa już odbija, ale przydałaby się wertykulacja, bo jest masę zeschniętej darni.
I zastanawiam się, czy robić to jesienią, czy czekać do wiosny.
Aga, w sumie pogoda dopisała.
Co prawda w sobotę zaczęło lać kiedy byliśmy w pierwszej szkółce i tak padało już do 15, ale i tak się cieszę z wyjazdu, bo bardziej mi zależało na zobaczeniu ogrodów.
Zresztą i tak wróciłam z pełnym bagażnikiem, mimo, że mało kupiłam.
Ale to jeszcze nie był pełen bagażnik, bo to zdjęcie było robione jeszcze przed sobotnimi zakupami. Większość do podarunki.
Pierwszą szkółką była Szkółka Zielone. Byłam tam po raz pierwszy, ale myślę, że nie ostatni.
Super oferta, super obsługa. Tutaj kupiłam 3 astry żeniszkowate. Więcej nic, bo dopadła nas straszliwa ulewa.
U Majewskich nic nie kupiłam bo dalej padało, a w dodatku mając już pełen bagażnik, raczej nie chciałam dokładać sobie roboty przy sadzeniu. I tak mam już do wsadzenia koło 50 doniczek.
Tak jakoś się nazbierało.
Ze względu na pogodę zajrzałam jeszcze tylko do Dębskich, ale z tym samym postanowieniem co powyżej.
Za to moje towarzystwo nie zwracało uwagi na deszcz i twardo łaziło po szkółkach
W niedzielę byliśmy u pana Oreszczuka, a potem na święcie traw w Daglezji. Wracając wstąpiłam do Danusi do Przypek
Dzisiaj pokażę tylko zdjęcia z ogrodu pokazowego Majewskich