Sylwuś właśnie oglądam sobie na fotkach mój ogródek ….
i na fotkach ten mój bałagan w miarę wygląda ...gorzej na żywo …
... do przyszłego piątku jestem uziemiona z antybiotykiem w domu …więc mogę sobie zmiany planować do woli bo z prac w ogrodzie nici -trzeba się wykurować
ścieżka nadal nie skończona -bo jeden z panów spadł z drabiny ….nie wiem ,kiedy przyjdą kończyć ….
.może to i dobrze ,że przerwa ,bo pewnie stała bym nad nimi
…….. i chciałam ,żeby mi ładnie wytyczyli trawnik obrzeżami -na te kwadraty ….a tu i ja chora i on uszkodzony …ech ....trudno ,trzeba w cierpliwośc się uzbroić
tu za kulkami tujkowymi, też muszę poczekać z przesadzaniem ,bo nie pamiętam co ,gdzie rośnie ….
w zagajniku chciałabym ,żeby były kolory -biel,zieleń,brąz ,żółty ,pomarańcz
a w tej zwężonej części rabaty może róże, fiolety,niebieskie……..
tam nadal chcę mieć kwiaty ,ale tak jak mi kiedyś Anitka mówiła -podzielić kolorystycznie fragmenty ….i dużo stipy ...tak sobie to mniej więcej kolorystycznie umyśliłam -a jak wyjdzie ,to się okaże
Bogdziu, widzisz gdzieś to czytałam u Ciebie, przeglądając Twój wątek, dlatego piszę. Pewnie tu kryje się cały klucz do właściwego podłoża dla rodków
Powiedz, gdzie kupujesz ten ze zdjęć?
Wiesz co mi przyszło do głowy, że świetnie by wygladało jakbyś w tej malutkiej wnęce obok gdzie teraz doniczka z rosliną stoi wykleiła samym mchem i jakiegoś patyczka dała wygladałoby jakby ten mech przeniknął przez ścianę do obrazu w ramie....
bo teraz ta wnęka taka trochę oderwana, a połączyłoby w jedno optycznie, tak mi się wydaje
Już mi się chce co raz bardziej wiosny, takiej prawdziwej z temperaturą około 15 stopni. Można by stopniowo porządkować ogródek po zimie. Dziś mam delikatny deszcz, ale jestem z tego zadowolona, bo u mnie piaskowa ziemia i sucho już było.
U mnie na starych drzewach to samo, ale babcia nie pozwoli ich ruszyć tłumaczenia nie trafiaja żadne, najgorzej chore dwa morelę i jabłonkę wyciełam tydzień temu w przekroju pnia masakra, zdrowego drewna na lekarstwo, siłą woli chyba się życia te drzewa trzymały Jeszcze jedna śliwa i jedna jabłoń mocno chore, ale tych na razie nie pozwoli ruszyć..... a w między czasie resztę zarażają, na tych moich młodych staram sie pilnować wszystkich niepokojących objawów na bieżąco....ale jak długo sie uda nie wiem. Dybym była na Twoim miejscu wyciełabym te chore sztuki, zwłaszcza, ze Mazan pisze nie do uratowania są.
Wiem, że u Ciebie dużo prac się szykuje, ale własny staw to duże wyzwanie. No a później będziesz miała rozkosz dla oczu. Już nie mogę doczekać się regularnej wiosny, u nas zimno i deszczowo.
Wygrzebałam stare dekoracje wiosenne i na wspominki mnie wzięło.
Piękne masz rh i bardzo się ciesze że Ci tak cudnie rosną.Ja rzadko daje drugi raz nawóz bo tak jak piszesz juz wtedy panuja upały.Kiedys dawałam ten długo działający ale teraz by mnie zrujnował przeszłam na normalny.Pozdrówka Irenko.
Effka Ty jestes na Ogrodowisku dużo krócej niz ja i nie wiesz tego ze pisałam że torfu z marketów nie używac, nie nadaje sie do rh, najlepszy jest z Castoramy ale jeszcze lepszy jest polski . Ja kupuję torf z polskich zasobów taki
Teraz za nim coś kupię to foce i sprawdzam w domu.
Tok to schennegold pachnaca. Zresztą u mnie wszystkie azalie pachną. Kupowałam bo mi się podobały.
W zeszłym roku Kindzia pytała o moje inne azalie które super pachną i powæchalam resztę a one wszystkie pachną nie tak intensywnie ale pachnące.
Rododendron też ładny królowa Jadzia. Ma dużo Paczków nawet po kilka na jednej gałązce, inne tak nie były obsypane. Jestem ciekawa jej zakwitu.
Nie wiem czy drogo płaciłam azalie dosyć pokaźne w 5 l po 30 zł a rododendron 35 zł więc jestem z zakupu zadowolona gorzej jak przewieźć w ukryciu.
To graciarnia na balkonie będę sprzątać jak się zmieni pogoda.
Ewa już się poprawiam. To są te dwie najnowsze sztuki
A to są wszystkie zakupione z jednego źródła(szkółki)w tym roku ciemierniki. Te posadzone w donicy są innego pochodzenia.
Witam,
Mam ten sam problem i bardzo dlugo nie moglam znalezc odpowiedzi na co choruje moja brzoza (później okazało się, że chorują trzy brzozy), łącznie z tym, że pokazywałam zdjęcia jednemu z największych producentów drzew w Polsce, który powiedział mi, że nigdy się z tym nie spotkał.
To co zżera Pani/Pana brzozę to ogłodek brzozowiec i jedynym rozwiązaniem jest ścięcie i spalenie drzewa (takie info znalazlam w sieci), ale zanim znalazłam tą odpowiedz byłam przekonana, że to jakiś grzyb i smarowałam rany jakimiś maściami, szukając po omacku. Któregoś razu zaczęlam "grzebać" przy ranie i ku mojemy zaskoczeniu wydłubałam stamtąd larwy. Oczyściłam drzewo z larw i zaczęlam szukac w internecie. To chyba żadka choroba bo było mi trudno cokolwiek znależć. Te robaki robią tunele w pniu i po prostu któregoś dnia przy silnym wietrze drzewo się łamie. Tak było u mnie, jedna z gałęzi u drugiej i trzeciej wielopiennej brzozy sie złamały. Potem zaczęłam szukać dziurek w innych konarach i to co znalazłam to wyciełam. Wydaje mi się, że robak nie doszedł do głównego pnia, więc tam gdzie drzewo po przecięciu było czyste nie obcinałam dalej. To było w lutym zeszłego roku, a pierwsze zmiany zaobserwowałam na jesień 2017. Od tej pory nie zauważyłam nowych zmian, ale wcale nie jestem przekonana czy udało mi się pozbyć problemu. Pierwsza brzoza (ta ze zdjęcia) wydaje się być zdrowa, chyba, że robak drązy powyrzej tego co mogę zobaczyć. Pozostałe dwie chore brzozy to Doorenbos i chińska, zreszta obie kupione o jednego producenta, który nie spotkał się z tym problemem.
pozdrawiam