Kilka zdjęć z czerwca
Na wrzosowisku przekwitły szałwie i ostrogowce. Teraz królują pysznogłówki. Na jesień trochę je ograniczę, więc gdyby ktoś chciał, mogę się podzielić
Jestem już po pierwszej chemii, na pierwszy raz zleciało mi 5 worków z kroplówkami. Przy drugim worku ,, chemii,, miałam jakiś odlot, zatrzymali ją na ok 10-15 minut, bo zaczęłam się źle czuć. Kroplówki leciały od 9 godz do 14.30. Czuję się nie najlepiej, ale wiedziałam, że tak będzie, mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie lepiej.
Orliki mam na prawdę piękne, sporo nasion dostałam od dziewczyn z Ogrodowiska.
U mnie susza to niepierwszyzna, co rok ją mam. Rabaty w miarę możliwości ratuję, ale na trawnik brak wody. Muszę jeszcze podlewać warzywa, a teraz się okazuje, że nie mogę jeść surowych warzyw i owoców, bo będą obciążać moją wątrobę.
t ,,czerwona ,, róża to Souvenir du Docteur Jamain, u mnie łapie choroby grzybowe pod koniec lata, ale ja nie pryskam chemią, czasem drożdże rozpuszczam i nimi pryskam róże. Przepięknie pachnie, bardzo intensywnie.
Nareszcie pogoda, która nie zabija. Ruszyłam ciąć . Mogłoby jeszcze popadać…
Przycięłam też tawuły na frontowej. I mam taką obserwację - muszę jechać na zakupy. Za łyso jest na tej rabacie. Muszę dokupić szałwii i białych jeżówek. Dosadzę też szałwii okręgowej, która mi się pięknie wysiała na rabacie pod kuchennym oknem. Nie zniosę psychicznie tej pustki a rozrost tujek danica i cherlawych fothergili trochę jednak potrwa.
Elu moje skurcze nie powstają z braku potasu, magnezu, czy braku nawodnienia. Wyniki w tym kierunku mam dobre.
Masz rację, że lepsze są te teściowe, które mieszkają osobno. Mój najstarszy syn mieszka w Anglii, średni ma dom 12 km od nas, a najmłodszy mieszka w Warszawie.
Te szafirowe rośliny to cgabry, niestety sztuczne. Ja w tym roku poszłam na łatwiznę i powiem Ci, że bardzo spodobał mi się ten pomysł, bo chabry są świetnie wykonane, nawet z bliska trudno rozpoznać, że są sztuczne.
Aquarell - nieco przypomina Gorgeous, ale ma trochę więcej żółtego i łososiowego w tym momencie. Kminię czy na rabatę czy do donicy, bo ze zdrowotnością, nie do końca super jak czytam...
Powojnik 'Etoile Violette' To klasyka wśród pnączy. Uwielbiam go.
Aksamitny, głęboki fiolet prawie do czerni, ze złotymi pręcikami w środku. Kwiaty ma mniejsze niż wielkokwiatowe, ale za to jest ich setki. Kwitnie od lipca do września bez przerwy. Tnę go nisko wczesną wiosną i odwdzięcza się morzem kwiatów. Zero kaprysów.
Potrafi urosnąć ok.3 m w sezon. Nie choruje, nie marudzi.
A kieluchiwiec cały czas kwitnie
Hanuś,dziękuję za ciepłe słowa. Masz rację, że z jedną ręką idzie wolniej, ale da się kilka dni nie robilam. Potem obchód i podlewanie ogarnęłam jedną rękę.
Mąż trochę pomaga przy cięższych rzeczach. Ale głównie chodzi koło mnie i pilnuje żebym się nie forsowała. A od śniadania do kolacji to głowa pełna planów
Przedwczoraj przyjechała córcia na kilka dni i jest od razu lżej. Trzy ręce do ogrodu to zupełnie inna praca.
Deszcz też u nas, więc korzystam i ładuję akumulatory.
Pozdrawiam serdecznie i wzajemnie dużo zdrowia!