Ta kalendarzowa całkowicie rozminęła się z tym, co widać było w ogrodzie. Wrzosy i astry rozpoczęły kwitnienie już w lipcu. We wrześniu hortensje nie miały już liści, a kwiaty były brązowe. Co cieszyło? Kolorowe plamy, przebarwiające się drzewa i krzewy, rozchodniki i trawy.
Dziękuję za tyle miłych słów
A naparstnice jak miałam w takiej ilości,fakt było pięknie.Ale wtedy siałam w domu i pikowałam,a te siane wprost do gruntu już tak się nie udały.Muszę znów kupić nasionek i spróbować.Ostróżki raz zasiane,czy może posadzone ,nie pamiętam, ale nie opuszczają mojego ogrodu i same się rozsiewają.A floksów mam niedużo ale na pewno się na nie jeszcze skuszę.
W sierpniu było już tylko gorzej. Wysokie temperatury i brak opadów najbardziej zaszkodziły hortensjom. Bardzo krótko dane mi było cieszyć się ich białymi kwiatostanami. Kiepsko prezentował się trawnik, słabo kwitły astry.
Były też plusy. To był bardzo dobry sezon dla róż, rozchodników, jeżówek i pomidorów.
Akt II- Lato
Latem pojawił się problem suszy. Nie pomagało już doraźne podlewanie. Skończyły się zapasy wody w studni. W czerwcu i lipcu ogród jeszcze sobie radził. Choć widać było, że wegetacja szalenie przyspieszyła i bardzo wcześnie pojawiły się oznaki jesieni.
Latem pożegnałam się z różami New Dawn. Ich cięcie było mordęgą, corocznie chorowały na czarną plamistość, nie powtarzały kwitnienia.
Latem zrobiłam też modernizację przytarasowego cypelka. Z powodu suszy dość długo sie zbierał i wciąż nie wiem jak będzie ostatecznie wyglądał.
Kwiecień i maj zaskoczyły wysokimi temperaturami i brakiem opadów, ale jak to wiosną bywa, zapasy energetyczne roślin wydawały się niewyczerpane. Wszystko rosło w oczach.
Po trzech latach oczekiwań zakwitły rododendrony Gartendirector Rieder.
Ogród wyraźnie wydoroślał. Zaczęłam mu się uważniej przyglądać. To już ostatni gwizdek, żeby bezboleśnie zrobić korekty problematycznych nasadzeń dużych drzew i krzewów. Wiosną usunęłam z ogrodu kolejne jałowce.
To Irenko musiałam zacytować, pięknie nadrobiłam u Ciebie, poczytałam i pooglądałam focie, niezła ta akcja podcinania drzew, ale jak przejaśniało fajnie, że wróciłaś a w nadchodzącym roku 2019 życzę wszystkiego co najlepsze buziaczki
U nas pogoda jesienna, wigilia była biała, w święta nie było już śladu po sniegu. Po świętach ciągle pada deszcz i jest plusowa temperatura. Nic nie zapowiada że Sylwester i Nowy Rok będą białe
Na szczęście dzień coraz dłuższy. Coraz bliżej do wiosny.
A wtedy będzie tak☺
Kolejny koniec roku w moim życiu i kolejny rok istnienia ogrodu. Ten pierwszy koniec trochę smutny Na zmianę cyferek z radością oczekuje się tylko w dzieciństwie i wczesnej młodości, potem jakoś wyraźniej uświadamiamy sobie przemijanie.
Posiadanie ogrodu pozwala radośniej patrzeć na proces przemijania. Wszak każdego roku powtarza się cudowny czteroaktowy spektakl z przyrodą w roli głównej (tu buziak dla Miry ).
2018- miejsce akcji południowo- zachodnia Polska
akt I Wiosna
Ostatecznie przyszła późno. Zaskoczyła silnymi mrozami w marcu, choć wcześniej było piękne, typowe przedwiośnie.
Dopiero w ostatnich dniach marca można było pomyśleć o obsadzeniu donic bratkami i pracach w warzywniku.
Było trochę zimowych strat, głównie wśród wrzosów.
Witaj Danusiu .
Liliowcow mam sporo . Podobało mi się ich dużo. I tak dokupywalam i dosadzalam. W efekcie mam je za gęsto posadzone. W większości są same posadzone. I jak kwitną to wyglądają cudnie. A potem juz nie tak ładnie.
Ale teraz cieszę się że mam ich sporo i mam co przesadzić nad staw.
Obejrzałam już polecone przez ciebie strony.
Jest sporo fajnych.
Bardzo spodobały mi się te połączenia z bodziszkami.
Ja mam 4 małe .2 białe, różowy i żałobny.
Hosty wyglądają pięknie z nimi. Tych też mam sporo. Byłoby co jyz6 podzielić. Ale tam na wszędzie słońce. Patelnia. Jeszcze nic nie rośnie.
A hosty nie lubią samego słońca. Już z tych co mam tutaj dużo mi słońce przypala liście.
Mam też kilka piwonii. Dostałam. I można byłoby gdzieś je z czymś dac ??
Trawy mi się marzą. Jeszcze ich mało mam.
A czy Red Baron nie jest za niska do liliowcow ?
Jeszcze w tych poleconych grafikach będę buszowac i szukać fajnych zestawień.
Dziękuję
U Ciebie Elu Lawsony są bardzo dorodne. Z tego co czytałam one nie lubią miejsc narażonych na zimne mroźne wiatry a u mnie niestety wietrznie. A są za duże aby im szukać innego lokum
Basiu! Dzięki wielkie za pamięć Widziałam u Ciebie jakie cudeńka tworzysz, ale nie miałam czasu nawet pisać
Życzę Ci również dobrego nadchodzącego Nowego Roku!
i żeby nie było, że bałwana nie ma tej zimy
Aniu kochana! Dzięki za odwiedziny Tak jak pisałam grudzień w ogromnym niedoczasie u mnie minął. I niestety w sporym stresie.
Ale mam nadzieję na trochę oddechu w styczniu. Widziałam u Ciebie cudne dekoracje jakie przygotowałaś na czas Świąt Bożego Narodzenia. Marzy mi się taki slowtime, abym ze spokojem np. mogła pobawić się w wymyślanie i tworzenie dekoracji
To ciut zimowych kwiatuchów zostawiam dla Ciebie
No i szerszy kadr, żeby nie było... że śniegu nie było
Przy okazji moje pierwszy raz tworzone "chochoły" załapały się na fotkę
Dodam, że jeszcze w pierwszy dzień Świąt było biało, ale później wszystko spłynęło z deszczem i plusową temperaturą
Dobra koniec tematu, bo nie tylko u mnie się przewijają kopce, choć chyba jest ich najwięcej akurat w naszym ogrodzie. Temat wraca rokrocznie jak bumerang i chyba trzeba przywyknąć. Choć to trudne bo w poprzednim ogrodzie przez blisko 15 lat kreta nie miałam nigdy, a tu taka niespodzianka
Dla odwrócenia uwagi nasza ptaszarnia
Od łąki w górę rządzą dzwońce, sroki i bażanty. Te pierwsze nigdy nie pojawiają się w podwórku.
w podwórku rejwach mazurków, sikorek, zięby i często dzięcioły