W tym roku mieliśmy 2 gniazda ptaków
Postanowiłam założyć łąkę kwietną na skróty, trochę nie wyszło. Jakby ktoś pytał po co ten gumowiec, to robił cień dla przesadzonej budlei, i informował, żeby ja nie zdeptać
Za to wyszła studnia mojego męża ze strumyczkiem i oczkiem wodnym na końcu
Kolejne kwiaty, które mnie urzekły to pysznogłówki
Słonecznik ogórkolistny, to ten z małymi liśćmi.
Tak wyglądał kompostownik w tym roku, zarośnięty przez nikandrę miechunkową.
Najwyższa pora nadrobić zaległości, ale miło będzie powspominać lato, a raczej pooglądać zdjęcia z działki. Jak to było fajnie cieszyć oczy tymi widokami
LIPIEC
Jeżówki
Jeżówki z aminkiem.
Lilie kupione przez męża, napisane było, że czerwono-białe więc byliśmy ciekawi jakie będą.
Aksamitki kremowe mnie rozczarowały. Miały mało kwiatów, dużo liści, które potem zaczęły czernieć i trzeba było je wyrywać. Zostało mi trochę nasion więc w przyszłym roku jeszcze wysieję, ale na tym będzie chyba koniec, za to napewno nie zapomnę o pomarańczowych i żółtych aksamitkach
Te zdjęcia piękne
Radziu, nadrobiłam zaległości u Ciebie
Coraz piękniej się robi w ogrodzie, zmian dużo, wszystkie pozytywne. U mnie niestety porażka ogrodowa w tym roku, jak o nim myślę to się zastanawiam czy ma jeszcze jakikolwiek sens, wszędzie gdzie spojrzeć zaległości.
Twoje cegły są śliczne, nie zasłaniaj ich wysokimi roślinami, zasłoń tylko sąsiada silos, pewnie spędza Ci sen z powiek. Jak go zobaczyłam, to pomyślałam o kilku brzozach, żeby tam posadzić, i mógłbyś postawić wymarzony biały płotek, ale to moja wizja
Rabata z drabiną cudna, za każdym razem mnie zachwyca.
Wypatrywałam kapliczki, ale oprócz tego, że nadal masz ją w planach nic nie znalazłam na jej temat.
Czekam na wieści.
Pozdrawiam
Szaro, buro i ponuro. Rano trochę błysnęło promyczkiem słońca.
Trudno wprowadzić się w świąteczny nastrój, kiedy na termometrze plus 8, mocno wieje i pada deszcz. Ziemia cieszy się z każdej kropelki wody. Ja też. Wciąż pamiętam tegoroczną suszę.
Skrzydlate w sporych ilościach nawiedzają karmniki. dzisiaj pierwszy raz zobaczyłam grubodzioby. Brak mi jednak umiejętności dyskretnego podkradania się, więc dokumentacji fotograficznej brak.
Szkoda dereni. Boję się radykalnych cięć. Wciąż jeszcze drży mi ręka przy takich pracach.
Melduję,że pierniczki upieczone. Nie wiem, czy dotrwają do świąt. Apetyczne są.
Z dedykacją dla Ciebie. W duecie mogłyby robić za zimowy stroik, gdyby dodać to i owo.
U nas od wczoraj leje prawie non stop. Dobrze, bo staw był prawie suchy, a i iglaki napiją się do porządku przed zimą. Ja niestety nie widziałam jak staw się dopełnił, bo od wczoraj nie mam jak się ruszyć, jakaś heska mi w lędźwie wlazła i bez silnych leków ani rusz
Czuję się jakbym miała 100 lat i przez myśl mi przeszło jak ja się będę kiedyś działką zajmować. Problemy z kręgosłupem mam od czasu budowy domu. Od tamtej pory dwa,trzy razy w roku zgina mnie w pół i nie mogę się wyprostować...
Wczoraj mój Duży skończył 18 lat, pogoda nie sprzyjała ale w momencie jak się rodził wyszło słonko
Dzisiaj rano też na pięć minut pojawiło się na niebie
a potem już tylko deszcz...
Rano zaświeciłam drugą świeczkę
ale jakoś wcale klimatu nie czuję, teraz jeszcze jak się ruszać nie mogę to mi się wcale świąt nie chce. Siedzę i buszuję w poszukiwaniu inspiracji wszelakich na pintereście.
Smętny ten weekend
Dokupić? bo będę sobie brała jeszcze 2 worki przed świętami, bo w czasie wigilijno-noworocznym nie wiem kiedy znowu będą.
Pestki też będę suszyć, ale orzechami narazie się nie podzielę- za mało w tym roku.
Elu bardzo dziękuję. Mam nadzieję, że uda mi się upolować.
Moje słoninkę maja powieszoną, ale jakoś bez entuzjazmu konsumują. A dzięciołów jeszcze nie ma.
Dziś jeszcze też trochę kropi, widać juz, że dosyc mokro.
W ogrodzie jeszcze troszeczke robie, bo przynoszę ściółkę z lasu i obkładam co wrażliwsze, ale i też ściółkuję gdzie mam jeszcze goła ziemie.
Jeszcze bym chciała trochę poprzynosić tej ściółki.
Niech sobie przeleży przez zimę, na wiosnę ewentualnie, kupie korę i przykryję.
Jeden dzień pada, drugi słońce świeci.
Tak było wczoraj.