Żal jest w tej sytuacji adekwatnym uczuciem.
Pamiętam takie zdanie Chmielewskiej wtrącone całkiem poważnie w humorystyczną w sumie książkę, że gdzieś tam w muzeum zagranicznym mają całe piętro na to, aby wyeksponować widelce. CAŁE PIĘTRO! I tylko widelce.
U nas zachowały się pojedyncze sztuki.
Mamy kiepskie położenie geograficzne. Przez Polskę przewalały się wszystkie możliwe fronty. To jedna z przyczyn utraty pamiątek, ale nie jedyna.
Bo jeśli zniszczy ktoś obcy, to jakby mniej jest bolesne niż kiedy niszczy swój.
To my sami rozgrabiliśmy majątki ziemskie, paliliśmy w piecach zabytkowym parkietem, ramami okien, poręczami schodów. Dla zabawy tłukliśmy kafle. W parkach robiliśmy wysypiska. I tego nie potrafię zrozumieć.
Rewolucje były i we Francji i w Anglii. Prosty lud występował przeciwko arystokratom. I jakoś nikomu z ludu nie przyszło do głowy burzenie i dewastacja budynków czy parków. Zburzyli jedynie więzienie.
Tu, na Dolnym Śląsku, było skupisko pałaców i zamków porównywalne z zamkami nad Loarą. Ocalono nikły procent, a i to raczej dzięki pasjonatom i szczęśliwemu zbiegowi okoliczności.
Jankosiu, właśnie techniczne sprawy najpierw muszą być rozwiązane do końca. Może jakaś wąziutka rabatka powstanie przy tym budynku, ale nie mam ciśnienia. Na całej reszcie mam co robić. Najważniejsze, że wreszcie będę mogła pochować wszystko na miejscu, a nie wozić się z całym majdanem tam i z powrotem.
Bardzo ciekawa jestem tych spostrzeżeń ulicznych
Fajnie, że zaglądasz
Pogoda bura i ponura, przed pracą cyknęłam poglądową fotkę moich własnoręcznie wyhodowanych cisów. Prawda, że chuderlaki? Rosły za blisko siebie, nie miałam na nie pomysłu i nie zabierałam tutaj. Wiosna przytnę i mam zamiar prowadzić je w formie wąskich prostokątów. Trochę to potrwa Póki co zadołowane mam między nimi doniczki z cebulowymi, a wiosną posadzę sasanki. Ścieżka docelowo będzie trochę odsunięta od nich.
Przycięte gałązki jałowców wylądowały na chwilę w donicy
i w garnku
i nóżki żeliwne do dwóch stolików, jak to na budowie, znalazłam już materiał na tymczasowe blaciki, tylko obrobić go trzeba, ale to już zimą
Zdjęcia robocze, liście lecą, może w sobotę coś ogarnę. Całe dwie pryzmy gotowego kompostu czekają na przewiezienie, jak nie zdążę teraz, to wiosną, kolejna hałda usypana, a lipa zrzuciła tonę ostatnich liści... jeszcze nie chcę zimy
Asiu, Haniu, Kasiu, Dorko i wszystkie dobre dusze, które mnie odwiedzały, gdy mnie nie było - dziękuję . Zmobilizowana dziś przez Lucy zaglądam do swojego opuszczonego wątku, by dać znać, że żyję. Najpierw mnie nie było, bo byłam wyjechana, potem nadrabiałam zaległości pracowo-domowe a teraz... no cóż, mój teść, który 10 miesięcy temu miał przeszczep serca teraz walczy o życie...rokowania są bardzo słabe...
Ogród leży odłogiem. Trawa woła o skoszenie, mnóstwo liści, resztek bylin, generalnie bałagan. Muszę powiązać trawy. Nie wiem czy znajdę czas, chęci i w miarę dobrą pogodę na sadzenie cebul. Jeśli ich nie posadzę to co z nimi zrobić??? Przechowają się jakoś do przyszłego roku?
Nie mam aktualnych zdjęć ogrodu, ale wstawię kilka wyjazdowych z roślinnym akcentem .
Zimno się robi, ale jeszcze parę liści zostało. Piękny to dzionek był i znów poczyniłam parę zdjęć.
Pierszy klon to summer gold- zieleniutki przez cały rok a teraz w purpury się przybrał. o tyle jest inny, że większość klonów które mam najpierw zrzuca liście z nowych przyrostów a te starsze zostają na później. Summer gold zrzucił cały dół i tylko zostały kolory na tegorocznych przyrostach [spore, prawda?]
Róża to eden rose, może masy kwiatów nie ma,ale są duże i dorodne. Rok wyjątkowo ciepły.
a jedna chłodniejsza noc i garnet zgubił większość liści.
Agato , Elu miskanty jeszcze nie obrobione, brakuje mi czasu, liście tylko pograbione.Zrobiło się chłodno i nie wykorzystałam tych ciepłych dni.
Czekam na sobotę, gdy jestem w domu to już ciemno.
Seiryu świeci czerwonościa, ale też i piękny złoty kolor jest widoczny w partiach które miały mniej słonca. Uwielbiam, aż gęba się smieje przy wyjściu z domu. Nawet jak słonca jest mało to jest nadal mocno widoczny.
od dołu jest orange dream.