Dziś sprzątałam lamelkową, żeby posadzić kolejną różyczkę Hellę. Pojechałam po nią już chwilę temu do Hyżego. Wzięłam ze sobą mamę. Stałam nad tymi Helkami i w końcu zostały dwie w finale konkursu na najpiękniejszą. Niestety mama przyjęła rolę diabełka podszeptującego szalone rozwiązania. Skończyło się na tym, że wzięłam obie Teraz muszę jeszcze tylko wydumać drugie miejsce. Chyba przy sprzątaniu się znalazło, ale testy doniczkowe dopiero jutro.
Fragmencik lamelkowej przed sprzątaniem:
Z u Hyżego pochodziłyśmy sobie po żywym katalogu róż. Wydaje mi się, że róże prowadzone są tam na różne sposoby, tzn. Cięcie jest inne. Widać po różach, że niektórym zdecydowane cięcie jest bardzo potrzebne
I świetnie widać, jak poszczególne rodzaje i odmiany budują krzaki. A że to jest bardzo niedaleko, to dla mnie bardzo istotne informacje.
Przytnij gałązki tak by za miejscem szczepienia zostały trzy cztery oczka , obetnij z korzenia tą część objedzoną i wsadź w innym miejscu, daj ciut głębiej w dołku wymieszanego z ziemią obornika, lekko przysyp ziemią i wsadź tak by roślina nie dotykała tego korzeniami. Dociśnij obficie podlej i podlewania teraz przy upałach pilnuj. Powinna się złapać ponownie bo tych korzonków drobnych jeszcze sporo ma. Zreanimowałam tak jabłonkę red sentinel, która miała tylko jeden korzonek włośnikowy, ta ma ich sporo powinno się udać.
Po zerwaniu to już raczej nie żyła.... a może, bo w nasionach zdolność kiełkowania może była Swoją drogą ciekawe czy tuż po zerwaniu następuje śmierć rośliny czy może później....kwiaty w wazonie np tulipany, piwonie, róże długo się rozwijają....
Trzeba by robić pewnie badania.
Współczuję perypetii z fachowcami, a raczej Ich brakiem. Ale trzeci dom się już znacie to Się tego przecież spodziewałaś? Poprzednio nie było podobnie?
Ja nie wiążę wstążek, żeby zapamiętać kolory.
Mniej więcej pamiętam gdzie które rosną. A przy wykopywaniu i tak trzeba usunąć wszystkie liście.
Od razu kładę do oddzielnych pustych doniczek, żeby przeschły.
Chociaż może wykorzystam pomysł z kolorowymi szmatkami już do doniczek.
Zazwyczaj wkładałam karteczki albo znaczniki z wypisanymi kolorami
Nawłoć to niezłe cholerstwo, mam ją z dwóch stron i walka z nią jest nie równa. Staram się sukcesywnie ją usuwać i może dlatego jest trochę ograniczona tak jak Sylwia pisze rozłogi wytwarza a tym samym jest ciężko ją wyrwać, zawsze na deszcz czekam to ziemia wilgotna i łatwiej wychodzi
No to wracam jeszcze do fotek z niedzieli, co prawda z remontu nic nie mam, może dlatego, że widok kuchni zrobił na mnie mega pozytywne wrażenie, a że lubię takie klimaty, to o fotkach zapomniałam